Czy chodzi nam o to, aby język giętki… ?

  

   Tak się jakoś składa, że często zaglądam do kalendarza Świąt Nietypowych ( mam nawet taką zakładkę w Ulubionych), aby przyłączyć się do głosu ludzi, którym o coś chodzi i dlatego postarali się o to, aby powstały różne święta, czy też specjalne dni tego czy owego. Zaakcentowanie jakiegoś ważnego problemu społecznego ustanowieniem specjalnego święta pozwala przedrzeć się do świadomości niezwykle zabieganych ludzi, o których uwagę agresywnie zabiegają wszystkie media i grupy przeróżnych interesów. Przedziwne bywają te święta. Gdy nie budzą mojego zainteresowania to kwituję je uśmiechem i przemilczam. Gdy dotyczą ważnych(w moim odczuciu) spraw to nawiązuję do idei leżących u podstaw decyzji o ich ustanowieniu. Tak było np. 2 lutego, który był Dniem Pozytywnego Myślenia, a zarazem Światowym Dniem Mokradeł (Dzień Bagna) i Dniem Handlowca. Uznając, że pozytywne myślenie ma wielkie znaczenie w życiu każdego człowieka poświeciłem temu tematowi kolejną opowieść, która była nawet polecona w kategorii Polityka z tytułem roboczym Kompleksy Polaków.

   Dzisiaj chcę zabrać głos w sprawie Światowego Dnia Języka Ojczystego, który będzie obchodzony 21 lutego.

Ustanowiono ten dzień z myślą o potrzebie wspierania samego istnienia oraz możliwości posługiwania się wszystkimi językami świata. Liczba tych języków jest trudna do oszacowania ze względu na spory kwalifikacyjne prowadzone pośród naukowców. Przybliżona ich liczba oscyluje pomiędzy 6 a 7 tysięcy i stale się kurczy. Jest to proces naturalny, ale również notowane są przypadki narzucania niektórym ludom jednych języków z jednoczesnym wypieraniem innych. W ostatnim czasie słyszałem informację o zniknięciu kolejnych dwóch języków, gdyż w jednym przypadku właśnie zmarł ostatni człowiek posługujący się nim, a w innym był problem z tym, że dwaj ostatni, sędziwi już ludzie pokłócili się i obaj nie mają już z kim rozmawiać w tym zanikającym języku.

   Nas te problemy nie dotyczą. Język polski ma się dobrze i nikt na szczęście nie zabrania nam posługiwać się językiem ojczystym. Język jest żywy, bo przyjmuje wszelkie naleciałości z innych języków, co w dobie powszechnej informatyzacji globalnej już gospodarki jest zjawiskiem naturalnym. Jest on żywy również z tego powodu, że sami go wzbogacamy różnymi nowymi pojęciami. Językoznawcy nie mają z tym większych problemów. Podkreśla się nawet fakt rozwoju naszego języka co następuje w związku z masową (niestety) migracją Polaków. Coraz więcej ludzi uczy się języka polskiego jako języka obcego gdyż tego wymaga globalna gospodarka lub poważne traktowanie Polaków jako liczącą się grupę konsumentów czy turystów lub po prostu obywateli Uni Europejskiej. Język polski zajmuje 27 miejsce wszystkich języków świata pod względem liczby używających go ludzi, a więc jest wysoko notowany.

   Czy wszystko jest zatem tak jak byśmy chcieli? Otóż nie ! Przytoczę fragmenty listu biskupów polskich, którzy zaniepokojeni zachodzącymi w obrębie naszej mowy niekorzystnymi zmianami wystosowali list odczytywany w kościołach w dniu 17 stycznia 2010 r.

 

2.  Zagrożenia dla języka i kultury narodowej

        

         Wraz z rozwojem kultury masowej nasiliły się w ostatnich latach zjawiska degradacji kultury i języka

polskiego. W środkach masowego przekazu – w telewizji i w radiu, w filmach, piosenkach, gazetach i na forach

internetowych – widać wyraźnie upadek języka i obyczaju. Zjawiska te budzą uzasadniony niepokój.

Współczesny świat, o którym mówi się, że jest „globalną wioską”, zbyt łatwo pozwala się zdominować przez negatywny

model kultury masowej, narzucany w radiu i telewizji. Postępująca komputeryzacja społeczeństwa oraz rozwój

elektronicznych środków komunikacji często prowadzą do zubożenia języka. Zjawisko to obejmuje wszystkie grupy

społeczne. Zubożenie języka obserwujemy u dzieci i młodzieży, u dorosłych i starszych, u polityków i ludzi kultury.

Spotykamy się z nim na ulicy i w tramwaju, w szkole i w pracy, w gazetach i książkach, w teatrze i w programach

rozrywkowych.

         Szczególnie niepokojącym zjawiskiem jest wulgaryzacja języka i lekceważenie kultury narodowej. Jesteśmy

świadkami wprowadzania do przestrzeni publ
icznej zwrotów prymitywnych i obraźliwych, niegodnych chrześcijanina i

Polaka. Tradycję narodową przedstawia się w sposób karykaturalny, zaś o bohaterach mówi się z pogardą. Bolesną i

niebezpieczną tego konsekwencją jest niepokojący brak szacunku dla dziejów i dokonań własnego narodu.

Profesorowie i wykładowcy wyższych uczelni podkreślają, że w wyniku obniżania wymagań edukacyjnych w zakresie

języka polskiego i historii narodowej, zanika znajomość przeszłości oraz umiejętność poprawnego mówienia i pisania

w ojczystym języku. Socjologowie zwracają natomiast uwagę, że istnieje wprost proporcjonalna zależność między

agresją słowną i wulgaryzacją języka a przemocą fizyczną i wulgarnością zachowań.

 

   Powiedzcie Państwo, czy tej diagnozie można coś zarzucić? Czy nie jest tak, że nasze latorośle uczymy w domach wszystkiego (według naszej subiektywnej oceny) co im będzie potrzebne w życiu spychając na dalszy plan znajomość historii i kultury polskiej? A jeśli nawet, to czy uczymy jak o tych sprawach pięknie i bez zaperzania się mówić nie obrażając przy tym innych? A o czym rozmawiamy przy okazji spotkań rodzinnych? Czy nie jest to zwykłe plotkowanie na temat życia innych ludzi, na temat codziennych zdarzeń, chorób, z którego nic nie wynika?

Ja, pracując w szkole średniej mam sposobność patrzeć na to co się dzieje na przestrzeni ostatnich 20 lat z kolejnymi rocznikami młodzieży, choćby w zakresie umiejętności czytania i rozumienia czytanego tekstu. Jeszcze gorzej jest z umiejętnością sprawnego wypowiadania się językiem ludzi wykształconych. Wielu znawców tematu głośno krzyczy o potrzebie zmiany tego stanu – czytaj  powrotu do poprzedniego systemu – tego sprzed powstania słynnych gimnazjów. Reformatorzy, jakich w oświacie jest szczególnie dużo nie słuchają jednak tych głosów. Programy są stale upraszczane, a sama edukacja szkolna nastawiona jest coraz bardziej na przygotowania uczniów do testów w jakie obfituje nowa matura.

    Jakie możliwości poprawy jakości języka polskiego widzą zatem biskupi polscy? Oto kolejny fragment cytowanego listu:

 

3.  Obronić język i kulturę polską

 

   Zwracając uwagę na niebezpieczeństwa, dostrzegamy także zjawiska pozytywne. Są pośród nas ludzie i grupy społeczne,

którym leży na sercu dobro ojczystej kultury wyrażanej w języku. Dziękujemy tym polskim twórcom, pisarzom, poetom,

dramaturgom, reżyserom i aktorom, którzy żyjąc dzięki słowu, równocześnie dbają, by ich zamysł i myśl zostały

oddane w piękny, zachwycający sposób, budujący przestrzeń wzajemnego ubogacenia i dobra. Dziękujemy kapłanom,

którzy przekazując Słowo Boże troszczą się także o językowe piękno przekazu.

    Z wdzięcznością myślimy o polonistach, nauczycielach akademickich i szkolnych, którzy starają się przekazać nie

częściową jedynie, lecz pełną znajomość języka polskiego oraz obudzić zainteresowanie lekturą arcydzieł literatury

polskiej. Pamiętamy również o bibliotekarzach, którzy wiele wysiłku wkładają w promowanie polskiej literatury i jej

twórców przez organizowanie wystaw, konkursów, lekcji bibliotecznych, spotkań autorskich czy dyskusyjnych klubów czytelników…

 

   Prawda, że piękny to przykład pozytywnej motywacji dla tych, co na pierwszej linii walczą o utrzymanie wysokiego poziomu języka w każdym jego zastosowaniu? Czy można mieć nadzieję na to, że dołączą do nich inni, którym zależy na pozytywnych zmianach?

   Ja myślę, że bez silnego zaangażow
ania wszystkich ludzi rozumiejących wagę problemu, będziemy w swej obywatelskiej masie coraz aktywniej wchłaniać wpływy popkultury serwowanej w komercyjnych środkach przekazu i zjawisko analfabetyzmu funkcjonalnego będzie zataczać coraz szersze kręgi. Oczywiste jest, że elita intelektualna zachowa całe bogactwo kultury i tradycji, ale może to być jedynie margines społeczeństwa. Czy o to nam chodzi ?

 

J. Słowacki napisał był wiersz pt. Chodzi mi o to.

Przeczytajmy jego fragment:

 

Chodzi mi o to…

 

Chodzi mi o to, aby język giętki

      Powiedział wszystko, co pomyśli głowa;

A czasem był, jak piorun, jasny, prędki,

      A czasem smutny, jako pieśń stepowa,

A czasem jako skarga nimfy miętki,

      A czasem piękny jak aniołów mowa;

Aby przeleciał wszystko ducha skrzydłem;

Strofa być winna taktem, – nie wędzidłem…

12 uwag do wpisu “Czy chodzi nam o to, aby język giętki… ?

    • Tatul pisze:

      ~Klarko, dziękuję za jedyny jak dotąd komentarz. Faktycznie „perełkowa” jest ta wypowiedź. Jako nauczyciel często spotykam się z perełkami dotyczącymi ortografii, a jeszcze częściej z”kfiatkami”pasującymi wprost do zeszytu humoru szkolnego. Przez kilka lat zbierałem te „kfiatki”i przedstawiałem je – oczywiście anonimowo – w czasie podsumowanie sprawdzianów czy kartkówek.Wszyscy wybuchali śmiechem, a autorzy na ogół nie przyznawali się do autorstwa. Nadal trzymam te perełki, ale już nawet nie wynotowuję lapsusów. Niech to robią poloniści, którzy najlepiej się na tym znają.Pozdrawiam i gratuluję kolejnej gwiazdki

      Polubienie

  1. androgyn6@vp.pl pisze:

    Witaj! Bardzo się cieszę, że poruszyłeś ten temat, o którym niestety nie mówi się w mass mediach. Osobiście miałem przyjemność być przewodniczącym w konkursie, którego uczestnicy pisali dyktando (z okazji Międzynadrodowego Dnia Języka Ojczystego) – tekst sam napisałem i niestety obawiam się (po wstępnej analizie), że większość z nas nie zna zasad pisowni. Po sprawdzeniu prac napiszę coś więcej na ten temat na moim blogu. Tekst napisany przez jakąś tam duchowną osobę wydaje mi się być wielkim nieporozumieniem i przejawem zacofania – to nie kultura masowa jest winna naszej „ułomności”, ale zanik krytycznego myślenia. Poza tym język non stop się zmienia, jak piszesz, że jest giętki, jest elastyczny, żywy – niedobrze byłoby, gdyby zatrzymał się w pewnym etapie rozwoju. Naleciałości różnego rodzaju, zapożyczenia nie są niczym złym – ważne, żeby jednak używać tego rodzaju słów w odpowiednim kontekście i w odpowiedniej postaci gramatycznej. Język polski jest i owszem bogaty, ale na pewne zjawiska nie ma polskich określeń (np. weekend). Czymś nieprawidłowym jest posługiwanie się językiem obcym, jeśli mamy odpowiednik polski, ale w innym przypadku wszystko jest OKEJ 🙂 A kościół walczył i będzie walczyć zawsze z tym, co jest obce i inne, ten sam akcent na chmiel i wodę 🙂 Pozdrawiam, supertekst. M. Rakoski

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Patrycja, która ma problem z zalogowaniem się napisała i przesłała mitaki oto komentarz: Po pierwsze tworzenie jakiś świąt w stylu „Dzień bagna” moim zdaniem jest niepotrzebne. Powinno się zwracać uwagę na ważne dla nas święta , które i tak często są zapominane. Oglądając w listopadzie program telewizyjny „Informacje „sama się o tym przekonałam. Nie wiem, czy były to odpowiedzi celowo tak sformułowane czy tylko przypadkowe, ale młodzi ludzie w wieku może jakieś 14-16 lat nie wiedzieli co wydarzyło się 11 listopada. Sama jestem nie dużo starsza ale myślę, że niewiedza w tym temacie jest czymś, czego społeczeństwo powinno sie raczej wstydzić. W końcu jest to nasze ważne Święto Narodowe. Nie wspominając już o ostatniej rocznicy wyzwolenia obozu w Oświęcimiu, o której nie wiedziało większość moich znajomych. Odnosząc się do jezyka ojczystego, z przykrością stwierdzam że jest krzywdzony. Może i nie powinnam się tak wypowiadać,ale czytając nieraz wypracowania młodszych kolegów, czy nawet brata muszę stwierdzić, że jest coraz gorzej. Za pracę, z której chce mi się poprostu śmiać nauczyciele stawiają ocenę dobry. O błędach ortograficznych już nie wspominam. Przy czym nadmiennię, że ja pisząc pracę w gimnazjum ,za 3-4 błędzy ortograficzne nie dostalabym 3 mimo , że była by ona w miarę poprawna stylistycznie i składniowo. Za to akurat jestem wdzięczna swojej Pani od polskiego, ktora uczyła mnie w gimnazjum. Ale nie ma co się dziwić, dzieci posługują się coraz częściej – spotykam to na każdym kroku szperając w internecie – jezykiem w stylu ” o maj moszche”. Przepraszam za taki przykład, ale ten najbardziej mi utkwił w pamięci, przy czym i tak pewnie źle to napisałam. Warto się zatem zastanowić już dzisiaj jak oni za kilka lat będą pisać maturę, czy nawet wypracowania? Oglądając telewizję widzi się coraz więcej określeń i terminow w jezykach innych niż polski. Mimo tego że się rozwijamy to myślę, (ale to jest tylko moje zdanie) że skoro jesteśmy w Polsce to utrzymujmy w czystości nasz jezyk , który i tak ubożeje. PozdrawiamPatrycja

      Polubienie

      • Tatul pisze:

        Patrycjo, potwierdzasz zatem tezy zawarte w moim tekście. Nie jest dobrze z nauką jezyka polskiego i to z winy… No właśnie. Kto zwinił w tym, że przecietny Polak czyta przeciętnie pół ksiażki w roku? Czyja w tym wina, że rosną zastępy czytajacych prasę brukową czyli tzw. tabloidy, a tytuły wartościowe cienko przędą? Kto winien upadku mediów publicznych, podczas gdy komercyjne notują rozkwit? Kto każe ludziom iść „na maliznę” zamiast szukać ambitnych i pobudzajacych do myślenia tekstów, filmów czy sztuk teatralnych. Wystarczy, prawda? Niech każdy sam decyduje o tym co dla niego dobre. Kto chce mieć wykształcenie, to kupi sobie dyplom i wykaże się . Po co się uczyć ?Patrycjo życzę sukcesów w nauce. A pani z gimnazjum ucząca Cię jęz. polskiego powina wiedzieć co o niej myślisz.Pozdrawiam

        Polubienie

    • Tatul pisze:

      ~androgyn6, bardzo dziękuję za komentarz. Poruszyłem ten temat, bo jako nauczyciel nie podzielam opinii językoznawców o tym, że w zasadzie z językiem polskim wszystko jest OK. Widzę zaniedbania wszystkich, od których zależy to …aby język giętki…Rodzina i szkoła nie robią wszystkiego, aby zawrócić te negatywne zmiany. Młodzi idą na lep bylejakośći językowej i na zubożenie języka do niezbętnego minimum, jakie im wystarczy do zwykłego porozumiewania się. Te SMS-y, e-maile pisane bez podziału na zdania i w pogardzie dla wszystkich zasad ortografii, interpunkcji, a uzasadniane rzekomym pośpiechem do niczego dobrego nie prowadzą.Biskupi – moim zdaniem – słusznie podnieśli ten problem i co ważne przedstawili go wszystkim chodzącym do kościoła ludziom. Czy to coś zmieni???? Wątpię. Świat i tak pójdzie swoją drogą. To, że ja ,czy Pan będziemy podnosić ten problem może tylko nam przynieść satsfakcję z tego, że wołamy w słusznej sprawie.Czekam na komentarz do dyktanda, który Pan zapowiada.Pozdrawiam

      Polubienie

  2. ~brzoza1113@onet.pl pisze:

    W obecnym czasie kiedy istnieje wrecz „moda” na zasmiecanie jezyka – Pana uwagi sa bardzo trafne. Wystarczy spojrzec wokolo i posluchac jak mowia ludzie. Piekna polszczyzna nie jest „popularna”. Nawet w internecie- ludzie stosuja skroty, znaczki- aby wyrazic szybciej to, co maja do powiedzenia. Patrzac na zdjecia i podpisy- bledne, bez sensu, czesto pozbawione logiki – nie powinnismy sie dziwic, ze mlodzi w innych krajach pisza czasami z bledami. Najczesciej nie slysza zmiekczen i wpisuja dwuznaki. Ale przeciez jak beda checi- nie bedzie bledow. Czego tym w Polsce i tym za granicami kraju zycze!

    Polubienie

  3. brzoza1113@onet.pl pisze:

    Dzisiaj dowiedzialam sie o jeszcze jednej sprawie. Trwa „walka” o przetrwanie Muzeum Polskiego w Ameryce. Pan pewnie wie o tym juz wszystko. Jest to naglosnione- bylo ponoc w TV i radiu. Wiadomosc podala mi kolezanka. Jezyk to takze – slowo pisane. I o nie takze musimy dbac. A czasami nawet – walczyc. Zycze im wygranej.

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~Brzozo, dziękuję za komentarz i za poruszenie tej ostatniej kwestii czyli zagrożenia jakie stanęło przed Muzeum Polskim w Ameryce. Znam tę sprawę z racji mojej Małgosi, która zwiazała swój los z tą placówką. Byłaby to wielka strata dla Poloni Amerykańskiej, a już szczególnie dla Polaków zamieszkałych w Chicagolandzie. Cóż, kryzys ekonomiczny zmiótł z powierzchni nie takie instytucje jak muzeum i biblioteka. Padają przy bezwzględnych prawach rynku nawet kolosy gospodarcze. Muzeum finansowane dotychczas przez Zjednoczenie Polskie Rzymsko – Katolickie w Ameryce (ZPRKA) stanęło wobec zagrożenia ograniczenia działalności lub nawet likwidacji z braku i tak bardzo skromnych środków niezbędnych do istnienia tej bardzo zasłużonej, planującej już obchody 100 lecia istnienia placówki kulturalnej. Personel i liczne grono wolontariuszy przeżywa trudny okres niepewności o los MPA i o swoją własną przyszłość.Podjeli wszelkie możliwe sposoby odwrócenie sytuacji, stąd apele w radio i telewizji i w prasie o wsparcie .Przed prawie rokiem napisałem tekst poświęcony Muzeum i BIbliotece Polskiej w Chicago pt: Bibliotekarka .Zapraszam do przeczytania lub przypomnienie sobie szczegółów z życia tej placówki:http://tatulowe.blog.onet.pl/Bibliotekarka,2,ID375598985,nPozdrawiam serdecznie

      Polubienie

      • Tatul pisze:

        ~Brzozo, ten problem narastał od dłuższego czasu. Teraz zaowocował ograniczeniem budżetu, a termin kiedy skończą się pieniadze jest już blisko. Małgosia pisze o tym na swoim blogu. Można też na Facebook`u wejść na konto Polish Museum of America i tam poczytać, a również obejrzeć filmiki telewizji o problemie. Zapraszam w imieniu pewnej bibliotekarki i szacownego PMA

        Polubienie

  4. Tatul pisze:

    ~Z opóźnieniem wpadł mi w ręce nr 7 Polityki z 13 lutego pt. „W ojczyźnie polszczyźnie” Adama Szostkiewicza, w którym zacytowano wyniki badań międzynarodowych UNESCO, z których wynika, że „aż 77 proc. Polaków nie radzi sobie z zasadami polszczyzny. Między innymi dlatego, że zanika nawyk czytania prasy i książek”

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.