Obywatelu, ulecz się sam

Zbliża się Światowy Dzień Chorych. Ustanowił go w 1992 r. Jan Paweł II obierając na dzień obchodów datę 11.02. czyli dzień rocznicy objawień Matki Boskiej z Lourdes, do której pielgrzymują miliony ludzi z całego świata. Wszyscy oni liczą na to, że ich prośby o łaskę  lub cud uzdrowienia zostaną tam wysłuchane.
Kościół katolicki od zawsze patronuje i czynnie wspiera ideę poprawy opieki nad chorymi i cierpiącymi, upatrując w osobach chorych symboliczną mękę samego Jezusa. Księża i osoby konsekrowane z natury swej szczególnej posługi są od zawsze bardzo blisko osób chorych. To oni potrafią nadać cierpieniu ludzi starych i chorych sens i w ten sposób przynieść im duchową pociechę. Są dla nich lekarstwem w czasie, gdy nic już nie może im pomóc. Nie darmo funkcjonuje w obiegu powiedzenie: Kogo Pan Bóg kocha, temu krzyże zsyła. Wystarczy w to uwierzyć, aby w pokorze przyjąć to, co spotyka człowieka terminalnie chorego lub poszkodowanego w katastrofie. To duchowni niosą tym ludziom szansę pojednania oraz udzielają sakramentu namaszczenia chorych. Oni wreszcie odprowadzają większość z nas na tamtą stronę. Kto wie, czy to nie ten aspekt wiary zapełnia kościoły ludźmi starymi, a więc będącymi już blisko owego progu oddzielającego życie ziemskie od tego co nas czeka po śmierci.
 Młodzi ludzie mogą umierać, a starzy muszą – to taka obiegowa maksyma przygotowująca nas do decyzji o zmianie stylu życia i do przygotowania się na ostateczne rozwiązanie wszelkich problemów. Młodzi jeszcze o tym nie myślą. Odsuwają od siebie wszelkie myśli dotyczące chorób, cierpienia i przemijania. Oni dopiero z wiekiem nabędą należnego dystansu do życia. Z wiekiem zaczną doceniać wszystko co wpływa na jakość życia i długość jego trwania. Jeszcze zdążą wejść w buty dzisiejszych staruszków, aby zrozumieć czego oni chcą od życia i od nich samych, w sytuacji gdy cały ich świat ogranicza się już tylko do jakiegoś łóżka w jakiejś sali (oby w rodzinnym domu), czystej piżamy, suchych pampersów…
Póki co żyjemy tak, jak się nam udaje żyć. Po co się zadręczać tym co będzie za ileś tam lat. Czasu jest dużo, a może być jeszcze więcej jeśli przez zadbanie o własne zdrowie wydłużymy sobie perspektywę życia w zdrowiu i względnym spokoju. Naukowcy mówią, że zdrowie zależne jest :
W 50 proc. od stylu życia – w tym żywienia, aktywności ruchowej, higieny fizycznej i psychicznej, profilaktyki zdrowia.
w 20 proc. od służby zdrowia,
– w 10 proc. od genetycznego dziedzictwa,
w 20 proc. od wpływu środowiska, w którym żyjemy.
Przyjrzyjmy się tym wskaźnikom i doceńmy znaczenie tego faktu, że większość czynników jest w zasięgu naszych możliwości. Bardzo opłacalne wydaje się dokonanie osobistego rozrachunku ze swoim stylem życia. Bardzo wiele można tu zmienić. Można – choć to nie jest łatwe – wyzbyć się złych nawyków, a wdrożyć lepsze, bardziej służące poprawie jakości życia. Nie tylko siebie miejmy na względzie, gdyż nasze dzieci są już przesiąknięte wzorcami podpatrzonymi u nas. One przeniosą nasze wzorce żywienia, czy odpoczywania do swoich domów. Trzeba zatem koniecznie przerwać ten ciąg tradycyjnego przekazywania z pokolenia na pokolenie złych praktyk. Jeśli faktycznie chcemy dobra naszych dzieci, to zacznijmy od zafundowania im solidnej porcji wiedzy z obszaru nauk zajmujących się dbałością o dobre zdrowie. Dajmy im też dobry przykład swoim postępowaniem. Wiedza o tym jak w istocie mało zależy od medycyny, a jak dużo od nas samych powinna dać nam silną motywację do zmian. Scenki pokazywane w telewizji, jak i te obserwowane przez nas samych w poczekalniach różnych przychodni lekarskich, nie napawają optymizmem. Niestety nie zanosi się, że będzie lepiej z obsługą ludzi chorych mimo przekazywania coraz większych sum na opiekę zdrowotną.
Niemal wszystkie państwa znacznie bogatsze od Polski uginają się pod brzemieniem publicznej opieki zdrowotnej. Lepiej jest tylko w obszarach prywatnej opieki medycznej, finansowanej przez ubezpieczalnie. W nich jednak bywa na ogół tak, że lepsza opieka, to również odpowiednio wyższa składka ubezpieczeniowa, którą trzeba przecież zapłacić. Ponieważ nie widać szans na zasadniczą reformę systemu ochrony zdrowia, to trzeba się zgodzić na jakieś kroki racjonalizujące obsługę ludzi chorych i na regulowanie dostępu do specjalistów i badań specjalistycznych. Ministerstwu Zdrowia nie można odmówić inicjatywy w podejmowaniu takich wysiłków. Szkoda tylko, że opozycja widzi w tym jedynie okazję do wściekłych ataków na obecnie sprawujących władzę.
Trzeba się badać. Trzeba wszelkimi sposobami przeciwdziałać chorobom zanim się rozwiną w stan ciężki, czy wręcz nieuleczalny. Nie liczmy jednak na to, że następny rząd znajdzie pieniądze, aby nas wszystkich, czujących się nie najlepiej położyć do łóżek i zastosować wobec nas najnowsze techniki medyczne. Ciągle jeszcze nasze dochody liczone per capita – czyli na głowę mieszkańca, plasują nas na poziomie ok.50 proc. średnich dochodów obywateli Unii Europejskiej. Jesteśmy za to coraz bliżej poziomu zadłużenia liczonego na głowę statystycznego obywatela UE. Tu mamy sukcesy, bo poziom zadłużenia kraju liczony na osobę osiągnął już 20 tys. zł. i  na tym się nie skończy.

Czy wszyscy mamy świadomość tego faktu, że te długi pozostawiamy do spłacenia naszym dzieciom i wnukom, a do tego, czy dajemy im szansę zarobienia na życie i na spłatę naszych długów głównie poza granicami kraju? Czy dobrze radzę proponując zadbanie o profilaktykę zdrowia? Przyniesie to lepsze efekty niż ciągłe zwiększanie nakładów na obecny – po socjalistyczny – system opieki zdrowotnej. Zweryfikujmy swoją dietę, ruszajmy się, zadbajmy o poprawę stanu ducha i już poczujemy się lepiej. Przy okazji przejrzyjmy nasze domowe zapasy leków i zastanówmy się na ile nam pomogły w przezwyciężaniu dolegliwości, na które nam je zapisano. Ile nas kosztowały, a ile dopłacono do nich z budżetu służby zdrowia? Ile razem we wszystkich domowych apteczkach leży utopionych w lekach bezproduktywnie pieniędzy? Leżą, bo szkoda wyrzucić. Czy zużyjemy je gdy nam lub naszym dzieciom coś będzie dolegać? Czy mamy taką wiedzę, aby samemu podjąć taką decyzję? Gdy nas coś znowu strzyknie pójdziemy do lekarza i przyniesiemy kolejne flakoniki, aby część dołożyć do zapasów – na czarną godzinę. Oby nie najczarniejszą z czarnych ! Już starożytny Pubiliusz Syrus odkrył, że: NIEKTÓRE LEKARSTWA SZKODZĄ BARDZIEJ NIŻ SAMA CHOROBA.
    Pomyślmy również o sensie zawartym w aforyzmie Bertranda Rusela, który stwierdził: Badania w dziedzinie medycyny dokonały tak olbrzymiego postępu, że dziś – praktycznie biorąc- nikt nie jest już zdrowy!
   A może przemówi do nas myśl Benjamina Franklina: Bóg leczy, a lekarz pobiera za to opłatę. Krzyczymy więc : Obywatelu pomóż sobie – tu, wylecz się – sam !

Zacznijmy od leczenia bardziej lub mniej zaawansowanej hipochondrii, bo – nie odmawiając nikomu prawa do troski o własne zdrowie, w sposób jaki uważa za najlepszy dla niego – sporo hipochondryków zapełnia lekarskie poczekalnie. Nie zawsze potrzebują pomocy lekarza, a często po prostu kontaktu z drugim człowiekiem, któremu opowiedzą wszystko co ich dręczy i co im w życiu nie wyszło. Czy nie lepiej byłoby dla wszystkich, gdyby nie musieli szukać uważnych i serdecznych  rozmówców w kolejkach do lekarza?

Dużo zdrowia życzę wszystkim, bo Dziewięć dziesiątych naszego szczęścia polega na zdrowiu. Zdrowy żebrak jest szczęśliwszy niż chory król! – jak mądrze powiedział kiedyś Artur Schopenhauer

 

 

 

  

16 uwag do wpisu “Obywatelu, ulecz się sam

  1. ~Klarka pisze:

    Martwię się widząc osoby w podeszłym wieku które nie dopuszczają do siebie myśli że organizm już wyeksploatowany więc szwankuje i trują się ogromną ilością leków- a po drugiej stronie są i tacy, których do lekarza nie da się zaciągnąć za nic w świecie. Uważam, że rozsądnie by było otoczyć seniorów opieką geriatry, który miałby nadzór nad całością, a nie tylko chorym sercem, stawami czy żołądkiem. I tak jak autor felietonu powtarzam- starzy ludzie najczęściej chorują na samotność.Gratuluję gwiazdki:))

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~Klarko, bardzo dziękuję za to dopowiedzenie o chorobie samotności ludzi starych. To ciężka choroba.Co do gratulacji – to po pierwsze dziękuję bardzo, a po drugie również gorąco gratuluję powrotu na pierwsze miejsce rankingu w kategorii „Całkiem kobiece.”Pozdrawiam

      Polubienie

  2. ~To Ja pisze:

    Najszczęśliwsi są ludzie, którzy poświecają się innym i w tym odnajdują sens życia. ” Traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany”. Gdyby każdy z nas zastanowił się nad swoim postępowaniem – inaczej wyglądałaby nasza rzeczywistość. Dzięki przekazanym refleksjom przez Pana czytelnicy zastanowią się nad swoim zachowaniem wobec innych.O przyszłości wiemy tylko jedno, że nastąpi.Zatem szczęście należy dzielić, by je mnożyć!

    Polubienie

  3. ~M. Rakoski pisze:

    Bardzo wątpliwe jest to, że tłum cisnący do Watykanu zostanie uzdrowiony jakimiś nadprzyrodzonymi siłami, ale kto co lubi, wiara ponoć czyni cuda (ja powiedziałbym, że siła woli, chęć życia, siły witalne i etc.). Zgadzam się co do stylu życia – bo sam ostatnio leżałem ponad miesiąc w szpitalu z powodu… właśnie nagannego stylu życia (ciągły stres, lęki, kawa, papierosy, przesiadywania od rana do wieczora przed monitorem komputera)… teraz czuję się lepiej i szczerze mówiąc: rzeczywiście odpowiednie żywienie i spacerek od czasu do czasu jest dobrą receptą na lepsze… przynajmniej samopoczucie. Jestem jednak fatalistą i uważam, że co ma być, to będzie. Pozdrawiam

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~M.Rakoski, proszę się wyzbyć fatalizmu, a przyjąć w to miejsce optymistyczne nastawienie do zycia. Kowalem swego losu każdy bywa sam…mówi piosenka. Jeśli powstał dział medycyny psychoonkologia to proszę wziąć to pod uwagę i zmienić nastawienie. Jeśli zwykłe opalanie po kilkunastulatach może zaowocować czerniakiem skóry, a drobinka azbestu ulokowana w drogach oddechowych również po bardzo długim czasie zapoczątkuje podziały komórek, z których wytworzy się nowotwór, jeśli dopiero po 15 latach szanse na nowotwór dróg oddechowych wyrównują się u tego, który rzucił palenie, z tym który nigdy nie palił, to …Czy fatalizm to, czy …Zdrowia życzę

      Polubienie

    • ~pinki17 pisze:

      „Badania pokazują, że aż dwie trzecie dolegliwości fizycznych jest w jakiś sposób związana z psychiką. To fakt: ludzie szczęśliwi rzadziej chorują i szybciej powracają do zdrowia”Moim zdaniem zdrowie zaczyna się w głowie i to jest klucz do wszystkiego. pozdrawiam

      Polubienie

      • ~Tatul pisze:

        ~pinki17, dziękuję za to uściślenie. Dbajmy zatem wpierw o to, aby nasza głowa nie sprowadzała na resztę ciała paskudnych dolegliwości. Proszę nie zadręczać się brakami tego czy owego, żyć na miarę możliwości i znajdować radość we wszystkim, co nam się przytrafia, a będzie lepiej.Pamiętajmy, że szczęśliwy żebrak…Pozdrawiam

        Polubienie

      • ~Tatul pisze:

        ~pinki17, dzisiejsze świeto, zdawałoby się szczyt pragnień to też potężne źródło stresu. Pragniemy przebywać z ukochanym, a jednocześnie zamartwiamy się tym co będzie, jak miłość pryśnie niczym bańka mydlana. Ukochany wyjeżdża na” saksy”za chlebem – stres. Zostaniemy trafieni strzałą AMORA, a z jakaichś powodów skrywamy swoje uczucia – czy to nie męka. Nie da się żyć bez stresu. Trzeba go zaakceptować jako część życia i oswoić, kontrolować i rozładowywać.Zdrowia życzę

        Polubienie

      • ~pinki17 pisze:

        Ale to chodzi też o to, żeby nie brać wszystkiego do siebie. Coś mi nie wyszło- załamuje się, zamykam się w domu, nie wychodzę. Trzeba dalej próbować i nie skazywać następnej próby od razu na porażkę. Takich przykładów można podawać tysiące.Uważam, że jeśli z góry założymy, że „miłość pryśnie niczym bańka mydlana” to nie byłabym zaskoczona, rozpadem danego związku. Moim zdaniem, takie zamartwianie się prowadzi do takiego stresu, który (tak mi się wydaje) powoduje różnego rodzaju kłótnie praktycznie o „nic”. Myślę, że to wynika z tego, że zaczynami się czuć zagrożeni. Oczywiście, przestanie się obarczać takim stresem, jakim jest rozmyślanie o rozpadnie związku, wcale nie przeszkadza w ciągłym imponowaniu ukochanej osobie, pokazywaniu jej, że jednak zależy (komuś) na niej. Mogę się też mylić, w końcu, za dużo jeszcze nie przeżyłam. Ale na pewno co nieco wiem.Serdecznie pozdrawiam i również życzę zdrowia:)

        Polubienie

      • ~Tatul pisze:

        `~pinki17, dziękuję za wypowiedź. W sprawach secowych zapraszam do ostatnio dodanego tekstu pt: Zakochany – ciężko chory człowiek.Pozdrawiam

        Polubienie

  4. mironq pisze:

    Witaj Tatulu! Jest sporo racji w tym co piszesz. Jednak dbanie o styl życia pojawia się u człowieka dwukrotnie: raz wtedy, kiedy ma się małe dzieci i chce się je wychowywać jak najlepiej, zapewniać im ruch i rozrywki na powietrzu, wyjazdy nad jezioro, wychodzenie na sanki… Drugim razem jest tak samo tyle, że zamiast dzieci są to już wnuki. O siebie człowiek zaczyna dbać dopiero wtedy, kiedy ma już na to czas – powiem więcej, kiedy jest już sam i łaskawie o tym pomyśli. Taka kolej rzeczy.Denerwują mnie kolejki emerytów w przychodniach. Większość z nich nie potrzebuje żadnej pomocy lekarskiej choć czują, że coś im dolega. Jednak w większości przypadków jest to samotność i brak zainteresowania ze strony innych. Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~mironq, dziękuję za wypowiedź. Te dwa okresy zainteresowania swoim stanem zdrowia faktycznie da się wyodrębnić, ale myślę, że dotyczy to szczególnie mężczyzn. Amerykańskie badania nad fenomenem dłuższego o 8-9 lat średniego życia kobiet w stosunku do mężczyzn wykazały, że to kobiety bardziej dbają o swoje zdrowie. Mężczyźni na ogół, muszą być popychani do działania. Żony ich rejestrują do lekarza, one ich zaprowadzają i często uczestnicząc w rozmowie z lekarzem więcej wątpliwości zgłaszają niż chore chłopy. One dawkuja leki, no i one pilnują aby nie przegapić pory ich zażycia. One wreszcie robią zakupy, gotują a więc dbają o to co ich ‚duze dzieci ” jedzą. My, chłopy to wiemy, prawda?Pozdrawiam

      Polubienie

    • Tatul pisze:

      Jesteśmy po to by pomagać. I pomagamy na sposób jaki posuwają nam w miejscu pracy, kościele czy miejscu zamieszkania. Życzę powodzenia w działalności humanitarnej

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.