Pozytywne myślenie

  

 

   Wracając dzisiaj z pracy usłyszałem w radiowej Jedynce zaproszenie do telefonicznych kontaktów z redakcją w sprawie pozytywnych zdarzeń dnia, który jest Dniem Pozytywnego Myślenia. Pomyślałem o tym jak ważna jest to idea skoro ustanowiono taki dzień dla przypomnienia ludziom, że warto myśleć pozytywnie i mieć pozytywny stosunek do  świata. Przypomniano przy okazji kilka aforyzmów na ten temat, a wśród nich ten o sposobie patrzenia na szklankę napełnionej do połowy wodą. Pesymiści mówią wtedy, że jest do połowy pusta, a optymiści, że jest do połowy pełna. Niby to samo, a jednak zupełnie inaczej przychodzi żyć człowiekowi nastawionemu do życia według tej drugiej opcji.

   Wszyscy wiemy, że warto zwalczać w sobie pesymizm bo : – Z uśmiechem na ustach człowiek podwaja swoje możliwości – jak to powiadają Japończycy.

   Łatwo to jednak podpowiadać innym, a gorzej zastosować do siebie i zmienić swoje podejście do życia. Co gorsze, to nie jest to tylko sprawą jednostkową. My Polacy mamy wpojone od pokoleń pewne kompleksy, owocujące właśnie brakiem pozytywnego myślenia. W listopadowej Polityce nr 48 opublikowano raport autorstwa Joanny Podgórskiej pt. Pęknięty autoportret , w którym wyczytałem, że poważne badania społeczne prowadzone w ostatnich latach w skali świata, bądź samej Europy wykazały, że Polacy znajdują się na odległych miejscach w rankingu dumy narodowej. Wychodzi z tego, że… wolelibyśmy być obywatelami jakiegoś innego kraju i często woleliśmy ukryć skąd pochodzimy. W innym badaniu prowadzonym przez New Economics Foundation, w ramach którego przebadano 40 tys. mieszkańców 22 europejskich krajów, Polacy wypadli jako jeden z najbardziej pesymistycznych narodów Europy.

   W badaniu TNS OBOP z 2007 r.  70 proc. Polaków deklaruje zadowolenie z życia, a jednocześnie 90 proc. twierdzi, że powinno się być czujnym, bo ktoś nas może oszukać, 84 proc. jest przekonanych, że jest  w naszym społeczeństwie wiele osób, które mogą zaatakować kogoś bez powodu, ze zwykłej podłości. Ponad 60 proc zgadza się z tezą, że z roku na rok mniej jest ludzi naprawdę godnych szacunku, a coraz więcej takich, którzy nie mają za grosz moralności i są zagrożeniem dla wszystkich wokoło.

   Prof. Krystyna Skarżyska objaśniając istotę pękniętego autowizerunku  wyjaśnia to następująco:

   Ludzie myślą o sobie w kategoriach pozytywnych, mają poczucie sukcesu, skuteczności; mówią : moja rodzina radzi sobie dobrze, ja potrafię, ale inni są nieuczciwi, niemoralni, leniwi, oszukują. Ja jestem w porządku, ale inni nie. A już  zwłaszcza negatywnie myślimy o przedstawicielach państwowych instytucji i urzędów. Ciągle traktujemy państwo jako obce, nie nasze. Tak jakbyśmy to nie my wybierali rządzących w demokratycznych wyborach.

   Dodajmy do tego smutny fakt zajęcia jednego z ostatnich miejsc w Europie na liście społecznego zaufania do innych. Czy jest możliwe pozytywne nastawienie do kogoś, komu się totalnie nie ufa? Wkoło sami aferzyści i złodzieje – tylko My jesteśmy nieskalaną wyspą na oceanie bezprawia, korupcji i kolesiostwa.

   Ten obraz powoli się zmienia, ale tempo tych zmian jest mało zadawalające. Ciekawa jest opinia ludzi z innych krajów na temat tego jak widzą nasze polskie przywary. Oto Rosjanin Dimitrij Strielnikoff pisarz, reportażysta, biolog spopularyzowany przez lubiany kiedyś program TV Europa da się lubić powiedział m.in.:

Macie kompleks. Polacy filtrują świat przez pryzmat Polski. Tak jakby mówili: patrzcie, co myśmy zrobili dla świata, a świat co? Myśmy komunizm obalili, a Amerykanie wiz nam nie dają. Jest tu wielka potrzeba docenienia, podziwu, zaspokojenia ego… To co najbardziej mnie dziwi, to brak wiary w Polskę. Nie takiej wiary, która każe biec na barykady, bo to świetnie potraficie, ale takiej, która sprawia, że człowiek wstaje rano i się uśmiecha, bo jest piękny dzień. Przecież tyle wam się udało. Kraj się rozwija, drogi są coraz lepsze, miasta bardziej estetyczne, zabytki odnowione, kobiety coraz piękniejsze, kabarety coraz śmieszniejsze. Tylko Polacy nie chcą tego widzieć.

   Trafnie nas ocenił? Ja myślę, że tak!

    Inny cytowany obcokrajowiec żyjący od 34 lat w Polsce Dominikańczyk –Carlos Gonzales -Tejera – dziennikarz, lektor hiszpańskiego, gastronomik powiedział w wywiadzie m.in.:

 Druga rzecz, która mnie smuci, to to, co się stało z polską inteligencją. Sprzedała się tabloidom. Nie ma już Judymów i Siłaczek. Przeraża mnie pogarda, z jaką elity, często chłopskiego pochodzenia mówią o chłopstwie, blokersach, obciachach. To właśnie elity, zwłaszcza polityczne są w Polsce najbardziej zakompleksione.

   Jeszcze jedna opinia z tego materiału. Gabriele Lesser, historyczka i dziennikarka niemiecka, od 14 lat korespondentka niemieckich mediów w Polsce powiedziała gazecie m.in.:

   Dziś polski kompleks i to słynne narzekanie jest coraz bardziej ograniczone do środowisk religijnych typu radiomaryjnego. Gdy porównać młodych Polaków i młodych Niemców, uderza jedna rzecz. W Niemczech mnóstwo się dyskutuje, ale po to, by poznać nowe argumenty, inne perspektywy. To są produktywne kłótnie. U was, gdy się dyskutuje, to po jednej stronie musi być zwycięstwo, a po  drugiej klęska. W dyskusji trzeba kogoś zniszczyć, zabić. I młodych też to niestety dotyczy, bo kultury dyskusji nie uczy ich ani szkoła, ani media, ani tym bardziej elity polityczne. To dziś według mnie największa polska wada: nie umiecie się produktywnie kłócić.

   Na ile celne są to oceny? Czy oglądając debatę przedstawicieli koalicji rządzącej z przedstawicielami opozycji nie widzimy tego zacietrzewienia w pokazywaniu jacy to wspaniali byli i są obrońcy idei IV RP, a jacy zdradzieccy dla polskiej racji stanu są obecnie rządzący? Divide et impera – Dziel i rządź. Podzielono nas skutecznie na liberalnych i solidarnych. Na Łagiewnickich i Toruńskich, na …Teraz wystarczy kierować słowa wypowiedzi do konkretnego elektoratu i podsycać wrogość do odmiennych poglądów by wzmacniać podziały po to, aby wygrać. A później? Oni pójdą razem na piwo, a my – zwyczajni zjadacze chleba – przeżyjemy gorycz zawodu, manipulacji i oszustwa. I tak do następnych wyborów. My już przerabialiśmy to wiele razy i mam nadzieję, że nie damy się zantagonizować w nadchodzących wyborach, a wybierając postawimy na tych, którzy rokują nadzieję na mądre kierowanie nawą państwową czy samorządową.

   W życiu prywatnym też warto wziąć pod uwagę, że… człowiek to taka istota, która działa racjonalnie, dopiero wtedy gdy inne osoby zawiodą. Niestety przedkładamy zabawę nad pracą, zainteresowania nad obowiązkami, marzenia nad rzeczywistością. Potem większość z nas dziwi się, że nam czegoś w życiu brakuje – jak to trafnie napisał jeden z blogerów.

   Zapytano Jaime Cohena;

 

 Proszę mi powiedzieć, co jest najśmieszniejsze w ludziach?

Cohen odpowiedział:

Zawsze myślą na odwrót: Spieszą się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem.

– Tracą zdrowie, by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze, by odzyskać zdrowie.

– Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości, ani przyszłości.

– Żyją jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli!

 

   Ja nadal uważam, że warto myśleć pozytywnie, ale chyba nie ma recepty dla każdego, kto chciałby zarzucić malkontenctwo i pesymizm na rzecz optymizmu. Jest na to tyle sposobów ilu jest zainteresowanych taką zmianą ludzi.