Inspiracja

   Pisanie bloga jest procesem twórczym. Co kilka dni wypada umieścić na jego stronach kolejnego posta, aby utrzymywać stały rytm, do którego przywykli nasi czytelnicy. No, a przecież sedno sprawy tkwi nie w ilości, ale jakości tego co piszemy, prawda? Każdemu z nas potrzebna jest INSPIRACJA. Gdzie jej szukać?

   Wczoraj, rankiem, gdy dom jeszcze spał sprawdziłem, jak codzień to czynię pocztę, komentarze na blogu i na Naszej-klasie. Ponieważ nie znalazłem zbyt wielu nowin zrobiłem sobie kawę i sięgnąłem po stosik kolorowych gazet przygotowanych do wyrzucenia do kontenera z napisem recykling. Pochodziły z lutego i marca 2009. W pierwszym z przeglądanych tygodników natrafiłem na wywiad  z Charlesem Aznavour`em. Zabrałem się do uważnego czytania ponieważ znam go i cenię od zawsze. Wiem, że śpiewał, pisał poezję i prozę, grał w wielu filmach, i że nadal tworzy, śpiewa, nagrywa płyty i je sprzedaje na coraz trudniejszym rynku, gdzie pełno pirackich nagrań i gdzie trwa niezwykle agresywna walka o gusta słuchaczy, z którymi się nie dyskutuje, a jego muzyka jest specyficzna, niszowa.

   Jak on to robi? Tego właśnie chciałem się dowiedzieć.

   Ukończył 84 lata. – To o dwie dychy więcej niż ja, pomyślałem. Czytam więc, że niespożytą energię czerpie… z przyjemności śpiewania i robienia zawsze nieco innych rzeczy. Jego ojciec mawiał, że nieruchomo stojąca woda zaczyna w końcu brzydko pachnieć. Od bardzo wczesnego dzieciństwa rozumiał, że zawsze trzeba być w ruchu, w przeciwny razie człowiek staje się stary…Przyznaje , że jest piosenkarzem wiekowym, ale nie chce być starym piosenkarzem… Jest niezwykle twórczy, bo przeszłość w zawodzie piosenkarza jest zła, ważna jest przyszłość…

   Tu mógłbym już przerwać cytowanie,gdyż to co dotychczas napisałem  mogłoby wystarczyć jako inspiracja do kilku kolejnych postów. Ja zawsze w zetknięciu z jakimiś nowymi, a interesującymi mnie treściami odnoszę do siebie to czego doznałem. Tu znajduję potwierdzenie dla swoich pomysłów na życie. Mogę spokojnie powiedzieć: Tak, Mistrzu. Trafiają do mnie Twoje słowa. Potwierdzeniem niech będzie choćby ten blog, w którym aż roi się od opisów sytuacji z mojego życia potwierdzających , że warto przezwyciężać opór materii i robić swoje na różnych polach aktywności zawodowej, rodzinnej i tej z zakresu osobistego rozwoju. Aktywność i twórcza postawa to jedyna szansa, aby wciąż czuć się młodym, szczególnie jeśli pracuje się z młodzieżą. Pamiętamy ?:

Trzeba z żywymi naprzód iść

po życie sięgać nowe,

a nie w uwiędłych laurów liść

 z uporem stroić głowę..

   W dalszej części wywiadu znalazłem jeszcze interesującą definicję sukcesu. Oto słowa piosenkarza: Sukces w ogóle mnie nie porusza. Sukcesem nie są pieniądze jakie można  zarobić, czy zarobiło się w ciągu życia – sukces to publiczność. Sukcesem jest przekonać do siebie większość ludzi, takich jakimi oni są…

   Tu też poczułem się trafiony. Chociaż nie mam pieniędzy i zupełnie czym innym się zajmuję, to zawsze próbuję przekonać do siebie innych ludzi, z którymi przychodzi mi się stykać na płaszczyźnie zawodowej czy prywatnej. I mimo, że bardzo się staram, to wciąż niezwykle daleko mi do celu.

   Wreszcie dochodzę do tytułowej inspiracji. Pod koniec wywiadu, jak to zwykle bywa w takich razach, autor pyta Mistrza: – Co jest dla pana natchnieniem i gdzie je pan znajduje? Inspiruje mnie ulica, mówi pytany. Prawda znajduje się wszędzie, choćby na ulicy. Przede wszystkim trzeba się nauczyć obserwować ludzi. Prawda jest w mediach, codziennie można czytać gazety, oglądać telewizję, słuchać radia. Tam są tematy – niektóre nam umykają, inne nie…

   Czy mój przypadek nie jest potwierdzeniem słów mistrza? Czy nie większość z napisanych tu tematów wskazuje na taką właśnie drogę inspiracji? Coś zobaczyłem, coś przeczytałem czy usłyszałem, coś zrozumiałem i nie chcę tego zatrzymać dla siebie. Dzielę się z innymi tym czymś. Czy jestem przez to uboższy, czy bogatszy?

   Czy myśl ludzka nie jest podobna do miłości, w tej definicji, z której wynika, że… jeśli się nią dzieli, to się ją mnoży?

   No i pomyślcie, czy powstałby ten tekst gdybym nie sięgnął po stare gazety?