Rocznicowe remanenty blo(a)giera

   Mija właśnie rok od narodzin tego bloga.

   Pierwszy post – do sprawdzenia w archiwum – nosił patetycznie  sformułowany tytuł: Pierwszy, historyczny post. Był opatrzony datą 3.07.2008 i był bardzo krótki. Odzwierciedlał moje nadzieje na to, że sprostam sporemu przecież wyzwaniu oraz, że ta działalność będzie dla mnie źródłem satysfakcji. Czy tak się stało?

   Jak dzisiaj podliczyłem, zdołałem napisać w ciągu tego roku 98 opowieści ( z dzisiejszą), o objętośći łącznej sięgającej kilkaset stron. To dużo jak na człowieka zajętego pracą nauczycielską na półtora etatu. Średnio biorąc nowe opowieści ukazywały się co 3.8 dnia, co sprzyjało podtrzymywaniu zaciekawienia wg. schematu: – Co też nowegoTatul wymyślił ? Starałem się poszukiwać tematów uniwersalnych, dających szansę  zainteresowania młodzieży – głównie liczyłem tu na moich uczniów, jak i dorosłych czytelników .

   Liczba odwiedzających mój blog wskazuje na to, że pozyskałem spore grono, chyba już stałych czytelników, którzy w ogromnej przewadze pozostają jednak anonimowi.

   Pisząc bloga, mam świadomość faktu, że umieszczone w przepastnych zasobach Internetu treści żyją już własnym życiem i stają się  wartością ogólnospołeczną. Dlatego starałem się pisać na tematy ważne społecznie i warte rozmowy na każdym poziomie. Zarówno te dotyczące bieżących spraw jak i ponadczasowe. Kilkanaście już razy Onet.blog uznał za celowe polecenie moich tekstów w dziale Warto przeczytać. Odczytywałem to jako sygnał uznania dla kierunku jaki obrałem w tej debacie. Za każdym razem polecenia szybko rosła liczba odwiedzających moją stronę i komentujących podnoszone tezy, lub bezpośrednio moje poglądy na świat prezentowane w tekście. W jedny przypadku, przy tekście pt. Nie wystarczy umieć pracować, trzeba jeszcze pracować, w którym brałem w obronę karygodne moim zdaniem wykorzystywanie w pracy uczniów zasadniczych szkół zawodowych odnotowałem rekord. W ciągu doby odwiedziło mnie ponad 35 tysięcy czytelników. Niczym tajfun przelecieli przez tekst, czasem nie czytając go do końca. Zaszokowali mnie tymi odwiedzinami jak i pozostawionymi komentarzami. Ale był to raczej wypadek przy pracy, a nie jakaś reguła. Dowiedziałem się jednak przy okazji, że o popularności bloga mogą zadecydować kontrowersyjne tematy, a nie merytoryczna wartość publikowanych tekstów. Taka jest rzeczywistośc blogosfery. Ja mimo pokus pozostałem jednak przy swojej już tematyce. Skutek? Moja blogowa codzienność jest spokojna, wyciszona i kulturalna – co jest przecież dużą wartością w realiach blogowej debaty, prowadzonej na różnych forach na takim poziomie, na jaki ja sobie nie mogę pozwolić. Komentarze (jest ich coraz mniej) są przychylne i często bardzo wzbogacające treść moich postów o nowe wątki. To moim zdaniem podnosi wartość bloga. Zyskałem wśród czytelników sporo ludzi życzliwych, a nawet przyjaciół, którzy podzielają moje poglądy na świat. To jest moja radość i satysfakcja płynąca z rocznej pracy nad sobą, która jakoś też służy innym ludziom.

   Ciągle uczę się pisania. Dopytuję się też każdego, kto sygnalizuje odwiedzanie mojej strony, o ocenę czytanych tekstów i o sugestie  do tematów jakie poruszm, jak i formy przekazywania kolejnych tekstów. Jak dotąd jedynie kilka osób udzieliło mi takiej odpowiedzi. Mam nadzieję, że dzisiaj  przy okazji jubileuszowego obrachunku otrzymam więcej takich informacji. Jeśli otwarte strony bloga nie zachęcają do pogłębionej wypowiedzi, to może wzorem innych autorów blogów zaproszę : Napisz do mnie: Czeslaw_Brudek@op.pl

Z góry dziękuję i pozdrawiam .

Tatul