Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba…

   W poprzednim poście próbowałem opisać, czym jest dla mnie moja Mała Ojczyzna – Bogoria. Dla podkreślenia faktu, że nie tylko ja odczuwam tak silny związek z miejscem pochodzenia – miałem przytoczyć opis pewnej wizyty, jaką właśnie wtedy przeżywaliśmy w naszej rodzinie. Ponieważ jednak mimo usilnych starań wychodzą mi w tych opowieściach okropne dłużyzny postanowiłem uczynić z tego tematu odrębne opowiadanie. Czytających jednak proszę o łączne potraktowanie dwu ostatnich opowieści. Oto, co chciałem dzisiaj dopowiedzieć. Czytaj dalej