Jadę na Galę

         

    Jadę na Galę      

 

           

   Pisałem już kiedyś – był to post z 18 kwietnia pt.Belfer roku – o wyróżnieniu jakie spotkało mnie za sprawą zgłoszenia mojej skromnej osoby do plebiscytu Belfer Roku 2008/2009 w woj. świętokrzyskim. Odczytywałem to jako duże wyróżnienie. Szczególnie z tego względu, że zgłosili mnie uczniowie, którzy na posiedzeniu samorządu szkolnego podjęli taką właśnie decyzję. Oprócz tekstu na tym blogu napisałem o tym również na swoim koncie w Naszej klasie, prezentując w galerii zdjęcie z nominacji wydrukowanych przez organizatora – lokalną gazetę Echo Dnia. W ten sposób mogłem poinformować o fakcie wszystkich znajomych, w tym byłych uczniów z którymi mam nadal miłe i przyjazne kontakty. Głosowanie zakończyło się 12 maja.

Od tamtego dnia, dziękując wszystkim za oddane na mnie głosy oczekiwałem na ogłoszenie wyników plebiscytu. I oto dzisiaj, na przerwie, poproszono mnie do sekretariatu, do telefonu.

   Po drugiej stronie słuchawki, miły kobiecy głos poinformował mnie, że jestem nominowany do jednej z nagród i w związku z tym otrzymam pocztą zaproszenie na uroczystą Galę wręczania nagród, która odbędzie się 21 maja w Teatrze im Stefana Żeromskiego w Kielcach. Czy pan potwierdza przyjazd? Czy będzie panu ktoś towarzyszył? Odpowiedziałem twierdząco i nie będę zaprzeczał, że byłem tym mocno poruszony. To już pojutrze!

  

   Gdy rozmowa zakończyła się , nasza miła pani Ewa wręczyła mi kopertę, w której było wspomniane w rozmowie zaproszenie.

W programie Gali przewidziano trzy akty:

– Akt I – dla chwały – to uroczyste wręczenie nagród,

– Akt II – dla ciała – to bankiet w foyer teatru,

– Akt III – dla duszy to przedstawienie teatralne Mały Książe.

   Prawda, że ładnie pomyślane?

   Bardzo się ucieszyłem z takiego finału chociaż do ostatniej chwili nie będę wiedział jakie miejsce przypadło mi w udziale. Ale przecież nie chodzi o miejsce, prawda?

   Na kolejnej przerwie powiadomiłem o wyróżnieniu kolegów w pokoju nauczycielskim i podziękowałem za poparcie. Żonę poinformowałem już telefonicznie, aby zaczęła przygotowywać się do wystąpienia w odpowiedniej gali na Galę.

   Na kolejnych lekcjach informowałem młodzież o finale i również dziękowałem za oddane na mnie głosy. Wszędzie towarzyszyły mi miłe słowa i uśmiechy, a więc i mój nastrój był radosny. Jedna z uczennic zapytała jednak: To kiedy pan jedzie? Gdy odpowiedziałem, że w czwartek po południu, była nieco rozczarowana. Nie przepadnie nawet jedna lekcja?  Ano nie, odpowiedziałem.

   W kolejnym poście poinformuję o przebiegu Gali, dobrze?