Brzydkie słowo na "k"

Wyjaśniam od razu, że chodzi tu o kryzys, a nie o słowo – przerywnik nadużywane powszechnie w potocznym języku. Nie wiem kto po raz pierwszy tak trafnie ujął problem nieszczęścia, jakie spłynęło tzw. efektem domina na nasz kraj, z samych wyżyn światowego biznesu, czyli z USA. Nazwał ten problem krótko i w domyśle dosadnie. Przeczytałem już wiele opinii ekonomistów na temat przyczyn obecnego kryzysu ekonomicznego, jaki dotknął cały świat i potrwa pewnie jeszcze wiele lat. I odtąd stała, wyniosła i twarda, jak skała, z której powstała…Rozmawiałem też z wieloma ludźmi znającymi się na finansach na tyle, aby ogarnąć problem i wszyscy przyznają, że ci którzy zorganizowali ten przekręt wszech czasów byli geniuszami. Sprzedali z niewyobrażalnym zyskiem marzenia, i to milionom ludzi w wielu krajach jednocześnie. Dodajmy jeszcze, że sprzedali te marzenia biednym, których nie było stać na ich realizację i na koszt ludzi bogatych, jak również inwestujących wolne pieniądze w ten szemrany interes miast, czy nawet państw, które liczyły na zysk z wolnych kapitałów.
Stracili wszyscy. Ci, którzy nabyli na kredyt domy po wyśrubowanych cenach napędzanych sztucznie kreowanym popytem i teraz muszą te zawyżone kredyty spłacać ze świadomością, że realna wartość nieruchomości stanowi obecnie nikłą część sum za jakie je kupili. Stracili również ci, którzy kupili papiery wartościowe funduszy finansujących ten superprzekręt i pozostali z papierami o wartości papieru, na którym je wydrukowano. Islandia ogłosiła niewypłacalność z tego powodu, a inni wciąż bronią się pompując ogromne pieniądze w ratowanie swoich systemów finansowych, na koszt podatników przecież. Autorzy superprzekrętu zgarnęli miliardy, wypłacili sobie ogromne premie za te niewątpliwe sukcesy i korzystają teraz z zasłużonego odpoczynku. Włos im z głowy nie spadnie. Spadnie za to biednym podatnikom, którzy za to wszystko będą płacić przez pokolenia. Na bogatą Amerykę spadł przygnębiający strach. Są teraz bardziej zadłużeni niż my. Relatywnie oceniając. Co się teraz stanie z ich odwiecznym mechanizmem napędowym zapisanym w słowach
AMERICAN DREAM? Tak pięknie się sprawdzał ten mechanizm. I promieniował na świat.
    G
dy wyjeżdżałem w 1984 r. do Chicago funkcjonował w obiegu gorzki żart, niby z ogłoszenia prasowego: zamienię mieszkanie w Warszawie na miejsce pod mostem w Nowym Jorku. Teraz, jak słyszę, że Chińczycy wyjeżdżają w sposób zorganizowany kupować domy w USA to myślę, ze świat się przewrócił do góry nogami. Od dawna wśród komentatorów funkcjonowało powiedzenie: – Jak Ameryka kichnie, to cały świat zachoruje na zapalenie płuc. Teraz to się chyba już spełniło, z tym że to USA chorują na zapalenie płuc. A co na to świat?
Co tam Ameryka? Ona sobie poradzi i będzie tak, jak to już wiele razy bywało, że świat pomoże jej wrócić do równowagi i sfinansuje jej długi.
   Nasza Polska kochana ogłaszana do niedawna przez Premiera Tuska jako wyspa szczęśliwości na wzburzonym oceanie kryzysu, wczoraj ostatecznie straciła tę cnotę. Bank Światowy właśnie ogłosił nową prognozę i przewiduje u nas recesję, czyli spadek wysokości PKB o ok. 1 procent. To niby niewiele, ale inwestorzy stracą animusz do inwestowania u nas i przeniosą się tam, gdzie zarobią więcej. Bezrobocie pewnie wzrośnie szybciej niż przewidywano. Ten sam Bank Światowy udzieli nam kolejnej pożyczki – drobne dwadzieścia parę miliardów. Pewnie skorzystamy. Żądania ludzi się radykalizują, a przed wyborami nie wolno ich gniewać. Dopiszemy zatem te miliardy do istniejącego już długu wynoszącego ponad 600 miliardów zł.  A zapytać nas obywateli o to, czy się zgadzamy na dalsze zadłużenie Państwa to nie łaska? Wątpię, czy ktokolwiek zgodziłby się na dalsze zadłużanie, gdyby wiedział, że nad każdym z nas, od niemowlęcia do starca już wisi ponad 15 tys. zł zagranicznych długów.
Ja się nie zgadzam! Szczególnie, że to już jest tzw. pętla kredytowa. Pożyczamy już często, aby spłacać stare długi. I mam świadomość, że trwa ten taniec chocholi mający głównie na celu utrzymanie się przy władzy i wygranie kolejnych wyborów. A w razie przegrania podrzucenie tego kukułczego jaja następcom. Oni też będą działać podobnie, a nam znowu wzrosną długi. Taka jest podobno demokracja. Mówisz co chcesz, a masz robić to, co ci każą. Rząd próbuje oszczędzać obcinając nawet finansowanie partii politycznych z budżetu, a opozycja odwrotnie. Dąży do zwiększenia wydatków upatrując w tym szansy na pobudzenie popytu, co zaowocować ma pobudzeniem gospodarki. Kupować będą coraz biedniejsi ludzie, ale od czego jest kredyt? Kupujemy na kredyt ulegając takim samym pokusom jak Amerykanie. I szybko ich doganiamy w poziomie zadłużenia budżetów domowych zwykłych ludzi.

   W reklamie usług jednego z banków słyszymy piękne zapewnienie: pieniądze są dla ludzi. Zapomnieli widocznie dodać, że dla ludzi z ich banku – jak i wszystkich innych banków, dla których pieniądz jest towarem, a więc zarobią na nas jeśli tylko weźmiemy u nich kredyt.

   Wczoraj odwiedził Polskę prezes Microsoftu – firmy bogatszej realnie od Polski i do tego przynoszącej wciąż wielkie zyski. Cóż nam doradza? Wzrost wydajności pracy i innowacyjności. Wypada więc zwiększać tę wydajność tylko, że w nie swoich już fabrykach. Rozwiniemy też innowacyjność, pewnie za pieniądze pożyczone, bo swoich nie mamy. I zastosujemy swoje know how w cudzych fabrykach. Kto na tym zarobi?
Polska? Czy może jednak JAŚNIE WIELMOŻNY PAN BANK? Wszechobecny i wszechogarniający coraz bardziej zglobalizowaną gospodarkę światową. A my, zwykli zjadacze chleba nadal będziemy pędzić, aby sprostać rosnącym wymaganiom codzienności. Będziemy brać dodatkową robotę do domu i dorabiać na boku. Jak nas mimo tego nie będzie stać, to pożyczymy. I tak do następnej decyzji podejmowanej nie tylko pod przymusem ekonomicznym. Tańcz chochole!!!

   A co na to nasi włodarze? Czy dobrze rządzą krajem? A z czyjego nadania oni tak rządzą? Czy to nie my, wyborcy dajemy im mandat na to rządzenie? Teraz właśnie ruszyła kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego. Już się szczerzą, uśmiechają, obiecują. Damy wiarę temu co mówią nowi kandydaci do władzy? Czy pozwolimy na to, aby nadal załatwiali nasze życiowe interesy w sposób podobny do poprzedników, którzy tym się wsławili, ze wewnętrzne kłótnie przenieśli do tamtego forum i nie chcieli współpracować z innymi? Nie wszyscy z nich są nowi. Niektórzy kandydują do Parlamentu UE pomimo, że jeszcze pięć lat temu byli absolutnymi przeciwnikami naszej integracji z Unią. Straszyli utratą suwerenności, ogromną drożyzną, zalewem Niemców wracających do swoich przedwojennych majątków i czym tam jeszcze? Teraz nawet się tego nie wstydzą, bo… tylko krowa nie zmienia poglądów…

   Brzydkie słowo na „k” to jak widać nie tylko kryzys finansowy. Kryzysów ci u nas nieskończenie wiele. Liczę na to, że w komentarzach pomożecie mi choćby je wymienić, a może i wskazać na przyczyny?

 

PS.

Dzisiaj na lekcji przedsiębiorczości, omawiając bankrutujący właśnie system emerytalny wspomniałem moim słuchaczom czym był tzw. POLAIDS wschodu. To złośliwy termin na określenie naszych cech narodowych. Miał trzy fazy:

– I faza to ZNBOzWL, czyli Zespół Nabytego Braku Odpowiedzialności za Własny Los;

– II faza to ZNBOOzP, czyli Zespół Nabytego Braku Odpowiedzialności Obywateli za Państwo;

– III faza to ZZNBIS to Zbiorowy Zespół Nabytego Braku Instynktu Samozachowawczego.

 

   Gorzka konstatacja. Wszystko, co nabyliśmy w czasach PRL jakoś na trwałe nas upośledziło. Politycy tłumaczą to młodością naszej demokracji. Smutne, że jeśli to zdiagnozowali, to nadal trzeba brnąć w to bagienko? Z błota trudno się wybić do skoku, prawda? Chyba, że po kasę. A w Parlamencie Europejskim bardzo dobrze płacą.