Jak to z wagarami bywa?

   Zakończyły się już rekolekcje 

   Dzisiaj na ostatniej nauce , prowadzący nauki  ksiądz Tomasz sprawdził –w trybie zabawowym – liczbę słuchaczy z poszczególnych szkół i niezależnie od tego jak duża to była liczba nagrodził ich dobrym słowem, a wszyscy kwitowali to brawami. Sprawdziły się słowa piosenki zespołu Queen: Show must go on. Prowadzący

naukę rekolekcyjną ks. Tomasz okazał się mistrzem, bo w sposób bardzo udany połączył treść z formą. Treść – trudną przecież – podawał w sposób bardzo przystępny. A forma? Forma została zaakceptowana przez młodzież i nagrodzona pięknymi kwiatami i oklaskami na stojąco. Spotkanie z młodzieżą nie musi być nudne. Treści wypowiadane Ex cathedra  nawet przez wybitnych uczonych w piśmie, często usypiały. A przecież nie powinny usypiać. Powinny zaciekawiać, intrygować, zmuszać do refleksji, a całość powinna być miłym przeżyciem. Słowa nauki kierowane były do wybranych, do tych co przyszli, do tych co wierzą, a jeśli mieli jakieś wątpliwości ( a któż ich nie ma), to te wątpliwości zostały w jakimś stopniu rozwiane, a postawy umocnione.

Jestem zadowolony z nauk rekolekcyjnych. Pogratulowałem mistrzostwa koledze szkolnemu, księdzu Tomaszowi i na tych łamach (gdzie czasem zagląda)chcę mu jeszcze raz podziękować. Dobra robota księże Tomaszu!

   A co do treści mojego posta „Wagary od wiary”, to z satysfakcją odnotowuję fakt, że od dnia zamieszczenia do dziś zajrzało na stronę ponad 1400 osób. Komentarze też mówią same za siebie. Piękne słowa i głębokie przemyślenia bardzo wzbogaciły ten mój udział w dyskusji na temat „Młodzież i kościół” jaka w tym czasie rozbrzmiewała w Onet.pl Blog w ramach „Gorącego tematu.

Miałem również wizyty wrogich sprawom religii osób i ich komentarze też mówią same za siebie. Bez satysfakcji stwierdzam, że moje przewidywania co do frekwencji potwierdziły się. Czynnie uczestniczyło w naukach jedynie około 20 procent uczniów. Co robili i gdzie przebywali w czasie wolnym od nauki? Nie wiem. I nie chcę wiedzieć. Dyskusję na temat rekolekcji prowadziłem również na Naszej klasie z niektórymi osobami . Za zgodą autora przytoczę jedną wypowiedź:

 

Witam Pana w to wiosenne popołudnie:)
Powinnam chyba teraz spacerować i cieszyć się piękną pogodą, a ja siedzę przed komputerem. Właśnie czytam odpowiedzi w Pańskim blogu. Każdy temat wiary to temat kontrowersyjny. Nie wiem czemu wszyscy ateiści tak się czepiają katolików. Przecież dla nich nie ma Boga, więc raczej powinni udowadniać to, że nie ma Boga, a nie to, że kościół katolicki jest zły. Takie podejście zdaje mi się być po prostu modne! Nie wiem gdzie jest błąd, że społeczeństwo tak traktuje to co ma, że Bóg teraz jest tak dostępny, że Kościół się otworzył, że władza nie zabrania nam nawet rekolekcji i daje dzień wolny od szkoły…
Na moje pytania o ocenę frekwencji na rekolekcjach oraz o ocenę wypowiedzi „Ateisty w komentarzach do posta, dodała:

To, że tak mało osób przyszło dziś do Kościoła było po prostu przykre! Kiedy szłam do Ekonomika, pomyślałam, że imię tej szkoły będzie mnie do czegoś zobowiązywać. Przecież sam Jan Paweł II jest naszym patronem! On nam zaufał, uwierzył w młodzież, a my co? A my teraz odstawiamy wszystko to na bok. Jakby to wszystko co on mówił nie miało dla nas znaczenia. A co z Bogiem? Który jest wśród nas. Jego też odstawiamy, gdzieś na bok, skoro nie ma potrzeby się modlić. A dopiero potem „jak trwoga to do Boga”. Przykro mi patrzeć na to wszystko.
Myślę, że nie ma sensu prowadzić dyskusji z przeciwnikami wiary, bo ich argumenty są ciągle te same. Rozpoczynają od tego, że Ewangelia jest nie prawdziwa, że została sfałszowana przez Kościół. Wykorzystują kilka przykładów księży homoseksualistów, aż po rzekomy wyzysk Kościoła.  

 

   Taką mamy młodzież. Dobrą i głęboko zaangażowaną w sprawy najwyższych wartości, ale i w każde inne sprawy. Ci, którzy nie przyszli, na pewno w dużej części uczestniczyli w naukach prowadzonych równocześnie niemal we wszystkich parafiach. Znaczna część jeszcze nie doznała potrzeby dokonania refleksji nad sobą, ale kiedyś sami poszukają drogi. Jestem tego pewny. Moi uczniowie wiedzą jakim ja byłem nastolatkiem. Opowiadałem im to wielokrotnie.  Moi bliscy też to wiedzą. Ludowe przysłowie głosi, że: ”Dobrego karczma nie zepsuje, a złego i kościół nie naprawi”. Pamiętam słowa pewnego spowiednika z kościoła w Bydgoszczy gdzie kończyłem szkołę średnią, który niemal krzyczał na mnie w reakcji na pewne moje zaniedbania: „Bądź gorący, a nie ledwo ciepły w wyznawaniu wiary. Ty jesteś zaledwie letni!!! Nie wiem czy nie lepiej byłoby gdybyś był zupełnie zimny!!!” Te s
łowa, mimo upływu niemal 50 lat ciągle brzmią mi w uszach. Wtedy byłem zagniewany. Jak on tak mógł mi powiedzieć, myślałem. Od dawna już wiem, że dobrze zrobił. Nie wiem tylko dlaczego do niego skierowałem wtedy swoje kroki. Akurat w tym dniu i do tego konfesjonału gdzie on spowiadał. Coś podejrzewam, ale nie jestem pewny.

   Nadałem tamtemu postowi tytuł nieco prowokujący, bo chciałem wywołać dyskusję i poruszyć wyobraźnię czytających moje opowieści. Nie daję odpowiedzi, ale stawiam pytania. Myślę, że każdy sam sobie odpowie.

   Ja, i ci o których piszę, dobrze i z pożytkiem dla siebie wykorzystali czas rekolekcji. Część – spora – urządziła sobie wagary. Poruszamy się po szkolnym podwórku, a więc wiemy, że znaczna część uczniów nie uczy się niczego, a zalicza klasy dzięki ściąganiu  czy odpisywaniu. Jaki będzie z nich pożytek dla społeczeństwa, sami dowiedzą się w momencie różnych prób, przed jakimi postawi ich życie. Moi uczniowie znają myśl, którą wywieszałem często na swoich gazetkach szkolnych.

Żadna ściąga nie podpowie ci jak trzeba żyć, do tego trzeba wiedzy!

   Mieliśmy okazję na poznanie ważnych prawd. Szkoda, że tylko nieliczni skorzystali. Ich wybór nie był oparty na wiedzy. Nasz tak.