Dziadkowe, czyli moje święto

Podniosłem tu na blogu temat znaczenia dziadków w życiu ich dzieci i wnuków. Wiele osób przeczytało ten tekst. Nieliczni go skomentowali i w sposób bardzo ciepły poszerzyli podnoszone przeze mnie aspekty problemu o własne przeżycia i przemyślenia. Pytałem też młodzież w wielu klasach, w których wczoraj i dzisiaj miałem zajęcia, o ich zdanie na temat znaczenia roli dziadków w ich życiu. Poświęciłem temu tematowi również lekcję wychowawczą w mojej klasie II LO. Czy dużo uczyniłem dla rozpropagowania idei ocieplania wzajemnych kontaktów? Myślę, że sporo. Udało się dzięki temu zainspirować niektórych do wizyty u dziadków, aby złożyć życzenia, albo zapalić znicz na grobie tych, którzy nie doczekali tego dnia. Bardzo wzbogaciłem przy okazji swoją wiedzę o tym, jak takie kontakty dzisiaj faktycznie wyglądają. Cieszy mnie fakt, że wśród pytanych przeważali tacy, którzy z uznaniem i miłością wypowiadali się o własnych dziadkach. Niestety nie brakowało i takich, którzy składali dziadkom życzenia, bo mama kazała, a także z myślą o kasie, jaka towarzyszy takim wizytom. Ot życie, życie… Czarne owce istnieją podobno po to, aby podkreślić biel pozostałych.

   Ja sam już wczoraj otrzymałem drogą e-mailową gustowny liścik z życzeniami dla obojga i załączonymi rysunkami. Dzisiaj – gdy rano włączyłem radio usłyszałem pioseneczkę: „dziadku, drogi dziadku…”, która jak się okazało, była treścią konkursu. Ktoś wygrał książkę. Ja zyskałem wspomnienie sprzed lat, kiedy przechodziłem przymusową edukację w ramach Dobranocek dla moich małych jeszcze dzieci. Słuchając radia w drodze do pracy słyszałem zaproszenia kierowane do słuchaczy o nadsyłanie wypowiedzi na podobne do moich pytania. W czasie przerwy po pierwszej mojej lekcji otrzymałem SMS-a:  Dziadziu Kochany. Do Ciebie migamy czym prędzej. Do Ciebie!!! Najlepsze życzenia w dniu Święta Twojego!!! Radości i miłości życzymy. Żyj nam sto lat i dłużej. Marynia z rodzicami. – Jest dobrze, pomyślałem. Marysia ma niecałe pół roku, a już potrafi zainspirować rodziców do wysłania takiego SMS-a. Później będzie jeszcze lepiej – rozmarzyłem się. Nasza współpraca w zakresie fotografii rozpoczęta już w dniu Chrztu Św. Marysi zdaje się zapowiadać dobre efekty.

 

Ja ustawiam, a Marysia przyciska migawkę

   O godzinie 12-ej kończył się I etap konkursu na Blog Roku polegający na głosowaniu SMS-ami na poszczególne blogi. Krótko po tej godzinie otrzymałem SMS-a od żony, która informowała mnie o pojawieniu się trzeciego kółka przy nazwie bloga i zajęciu 44 miejsca w kategorii Ja i moje życie, w której startowałem obok 1524 podobnych sobie autorów blogów. Bardzo ucieszyła mnie ta wiadomość, bo odbieram ten wyczyn w kategoriach sukcesu osiągniętego po półrocznej, zupełnie dla mnie nowej działalności. Zastanawiam się ponadto czy wynik byłby lepszy, gdyby istniała kategoria – nazwijmy ją umownie „60 lat – plus”? Mam teraz nadzieję, że ci, którzy poparli mnie mimo, że nie znają treści bloga lub znają go jedynie częściowo teraz wrócą, aby przeczytać więcej i dokładniej. Sam fakt, że to dzisiaj w Dniu Dziadka akurat kończył się ten etap konkursu, to też swoisty prezent od losu. Już się zastanawiam czy nie zmienić nazwy bloga na Dziadkowe opowieści?

   Jest dobra okazja, aby serdecznie podziękować wszystkim, którzy udzielili mi poparcia oddając głos na Tatulowe opowieści. Bardzo dziękuję. Będę myślał o Was zawsze, kiedy nosi mnie, aby znowu coś napisać. Teraz wiem, że komuś się to przydaje i dlatego w zalewie pisanej informacji znajduje chwilę czasu, aby zajrzeć do mnie. Jest mi bardzo miło Was gościć.