Czy moglibyśmy żyć bez świąt?

Przeszukałem moje zasoby aforyzmów na każdą okazję w poszukiwaniu czegoś, co dotyczyłoby świąt. Znalazłem tylko jeden. Bardzo stary i bardzo dobry. Autorstwo tej złotej myśli przypisywane jest Demokrytowi z Abdery – filozofowi greckiemu, żyjącemu w V wieku przed naszą erą.
Życie bez świąt jest jak długa droga bez zajazdów, w których podróżny mógłby się pokrzepić i wypocząć.
Zupełnie inne okazje i zapewne zupełnie inaczej wtedy świętowano, ale sens tego zdania pozostał nadal aktualny. Wiele spraw takie świętowanie załatwia. Dom – Rodzina, będące najwyższą wartością człowieka, wiele zyskuje na samych okazjach do świętowania. Ileż troski i pracy wkładają ludzie w przygotowanie domu na święta. Od trzepania dywanów, oblekania pościeli, zmiany firanek po przygotowanie najlepszego jadła na jakie kogo stać – wiadomo święta!!! Druga strona medalu, to świąteczne spotkania członków rodziny, gotowych przyjeżdżać na to spotkanie z najdalszych zakątków Polski, czy świata. Ileż radości i wzruszeń niosą takie spotkania to wie każdy, kto bywał w takich sytuacjach.

Ludzie dzielą się na tych, którzy goszczą i tych, którzy są goszczeni. Różne są ich odczucia i doświadczenia zdobywane w czasie wspólnego przeżywania świąt. Zwykle ci, którzy pozostali na ojcowiźnie próbują podtrzymać wieloletnią zazwyczaj tradycję świętowania w gronie rodzeństwa, czyli tak samo jak to bywało za życia Tatusia i Mamusi. Ich duchy często przywoływane wspomnieniami są nadal obecne przy stole – i co tu dużo mówić – zespalają rodzinę. To jest model wzorcowy. Trudny do osiągnięcia, ale dzięki wpojonym zasadom i wytworzonym jeszcze w dzieciństwie więzom pomiędzy rodzeństwem funkcjonujący nie najgorzej w większości rodzin.

Bywa jednak, że sielankę zakłócają spory o schedę po rodzicach. Żale i pretensje psują atmosferę takich wyjątkowych spotkań. Co mają zatem robić skłóceni? Przemóc się, ustąpić ze swoich roszczeń, wyjaśnić wszystkie niedomówienia i żale prosząc o zgodę?
Fredrowskie zdanie: Zgoda, zgoda, a Bóg wtedy rękę poda, jest argumentem wartym poważnego potraktowania. Nie jest to łatwe – zgoda, ale może warto pomyśleć o tym zanim problem narósł do rozmiarów trudnych do przezwyciężenia? To chyba najczęstszy powód rozdźwięków w rodzinach. Wydaje się, że sami rodzice odpowiednio wcześniej rozdysponowując swój majątek mogliby sporo z przyczyn tych rodzinnych waśni wyeliminować.
Zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Wszyscy to wiemy. Wiemy też, że sporo możemy zrobić, aby tej zgody nie narażać na ryzyko. Rozbicie rodziny i zerwanie więzów ją łączących to wielka strata. To eliminowanie przyjaźni i wsparcia tak potrzebnego każdemu. Wiemy, że w życiu nie ma nic za darmo. Na przyjaźń trzeba sobie zasłużyć i potwierdzać swoje przywiązanie do rodziny każdego dnia. Tu sprawdza się powiedzenie:
W nieszczęściu naszym poznajemy przyjaciół. W nieszczęściu przyjaciół poznajemy siebie.

   Każdy z nas mógłby godzinami opowiadać o swoich relacjach rodzinnych i zagrożeniach, jakie udało się przezwyciężyć dzięki… miłości właśnie! Toż to są więzy krwi. Przyjaciela można zmienić, ale brata czy siostrę trzeba kochać takim, jakim jest. Ustępować, wybaczać, tolerować na zasadzie wzajemności. Pomagać sobie wzajemnie w dobrych i złych okresach życia. W przygotowaniu i w przeżywaniu świąt również. Wtedy święta będą pieczętować to, co najcenniejsze. Wtedy z radością będziemy oczekiwać następnego spotkania, które naładuje nasze akumulatory w energię pozwalającą lepiej sobie radzić z trudnościami, jakie niesie życie.
Mistrz słowa wiązanego, ksiądz Jan Twardowski tak ujmuje temat:
Dlaczego jest święto Bożego Narodzenia? (…)
Dlatego, żeby podawać sobie ręce.

Dlatego, żeby się uśmiechać do siebie.
Dlatego, żeby sobie przebaczać.

Wszystkim, którzy tu zaglądają składam na ten szczególny czas Świąt Bożego Narodzenia życzenia miłej, prawdziwie domowej atmosfery, mokrych policzków podczas składania życzeń i dzielenia się opłatkiem, pięknego brzmienia wspólnie śpiewanych kolęd oraz wszelkich łask płynących od Nowonarodzonego Jezuska. Tatul

21 uwag do wpisu “Czy moglibyśmy żyć bez świąt?

  1. ~Eve pisze:

    Dziś rano jak zobaczyłam moją mamę krzątającą się w kuchni pomyślałam, że nie wyobrażam sobie żeby nie było Świąt. Święta są po to żeby miłość przyszła do nas! Miłość, która jakoś jeszcze trzyma „w kupie” cały ten świat. Święta to czas wspomnień, zawsze myślę o babci, która jeszcze kilka lat temu zasiadała z nami razem do stołu a teraz patrzy już na nas z góry razem z resztą rodziny, której nie ma już wśród nas. Święta to puste miejsce przy stole, oczekiwanie na niespodziewanego gościa w Wigilię, ktoś kiedyś powiedział mi pięknie: „Oby puste miejsce przy stole nie okazało się pustym miejscem w sercu”. Ilu ludzi obok nas spędza Święta samotnie. Ks Tomasz powiedział w szkole przy spotkaniu opłatkowym na sali: „oby żadne z nas nigdy nie zagryzało poduszki we łzach samotnie w Święta”. Święta to biały opłatek, który swą przedziwną mocą wypełnia nasze serca, który jakby łaczy nas wszystkich…. czy to nie jest niezwykłe, że ludzie na co dzień nie patrzący sobie w oczy potrafią złożyć sobie w Wigilię życzenia!? Nie wiem jaka moc kryje się w tym niezwykłym czasie, nie wiem co sprawia, że ludzie jakby pokazują swoje serca. Święta to brama istnienia! Dziękuję, za życzenia i ciepłe słowa, ja również życzę wszystkiego dobrego dla Pana i całej Pańskiej rodziny! Wesołych Świąt

    Polubienie

    • ~tatul pisze:

      ~Eve.Już mamy zapisane w doświadczeniach życiowych tegoroczne przeżycia wigilijne. Już można je podsumować i porównać z poprzednimi.Ciekawe są te obserwacje. Warto je wykorzystać, aby w przyszłym roku było lepiej.Pamiętam słowa ks. Tomasza. Akurat wszedłem na hale, gdy on przemawiał. On był jednym z pierwszych osób, z którymi połamałem się opłatkiem. Powiedziałem mu wtedy: – wiem o czym ksiądz mówił. Ja przeżyłem sporo świąt w rozłące z rodziną. Wesołego świętowania.

      Polubienie

  2. ~Brzoza pisze:

    Zwykle goscilam, teraz bede goszczona. Mila, przyjazna atmosfera. Choinka, dania na stole i przede wszystkim Ci, ktorych kochamy, lubimy, z ktorymi jest nam dobrze. Czasami sa oni daleko. Czasami tuz po drugiej stronie stolu zakrytego odswietnie bialym obrusem. Swieta sa potrzebne, aby wybaczac. Temu zlodziejowi, ktory dwa dni temu zabral kolezance i mnie -reklamowki ze swiatecznymi zakupami ( w wielkim sklepie wielkiego miasta, w tlumie ludzi- niezauwazony ktos zabral to, co nie bylo jego). Coz- wybaczamy. I tym, z ktorymi trudno sie romawialo- dzwonimy i rozmowa jest mila gaweda. Swieta to tez wiara w drugiego czlowieka. W to, ze nie jestesmy tak do konca zli. Podajemy sobie dlonie, usmiechamy sie , czasami plyna lzy. Takie ludzkie, oczyszczajace. Swieta to milosc. Jak napisalam moje przedmowczyni. Kleimy pierogi z milosci i z milosci ubieramy choinke. Bo to nie tylko dla nas. To tez dla tych, ktorzy nas odwiedza. Dla tych, ktorzy sa tuz obok i doswiadczaja magii Swiat po raz pierwszy, drugi czy trzeci w swym zyciu. Mali ludzie, ktorych my musimy nauczyc swietowania i tradycji. Aby kiedys nie zaspokoili sie kawalkiem pizzy i puszka coli. Aby poczuli, ze na Swieta- „trzeba inaczej”, odswietnie i pieknie. My tez jutro wychodzimy do domu mojej przyjaciolki ( jako jedyna w swiecie nosi to miano). I wiem, ze bedzie pieknie i dobrze. A Panu i calej Pana rodzinie zycze raz jeszcze dobrych Swiat.Takich rodzinnych, z mala Marysia, w otoczeniu tych, ktorych kochacie. No i sniegu zycze, bo u nas jest go dosyc! Pozdrawiam swiatecznie!

    Polubienie

  3. ~Eska;) pisze:

    Witam,Otóż chyba nie można by się było obyć bez Świąt?!Zwłaszcza jeżeli chodzi o Święta Bożego Narodzenia. Te Święta są najpiękniejszymi Świętami w całym Roku.Kiedy to ubieramy choinke,łamiemy się opłatkiem z bliskim składając sobie wzajemnie życzenia,spotykamy się z rodziną,idziemy do kościoła,przeżywamy każdego roku to samo na nowo …tą radość…itd.Nawet w tych dniach gasną wszelkie spory…zapominamy o wszelkich nieporozumieniach,gniewach…itd.Dni tak pełne miłości,spokoju i radości…wewnętrznej. Święta długo oczekiwane przez cały rok…a kiedy nadchodzą są coraz bliżej radość w nas jest coraz większa…nie sądze,że jest ktoś taki kto nie przyzna mi racji.Według mnie to nie umiałabym sobie wyobrazić teraz Życia bez Świąt.Pozdrawiam i Życze Wesołych Świąt:)

    Polubienie

  4. anna.rybarczyk@onet.eu pisze:

    „Życie bez świąt jest jak długa droga bez zajazdów, w których podróżny mógłby się pokrzepić i wypocząć.”Piękny cytat :)”Dlaczego jest święto Bożego Narodzenia? (…)Dlatego, żeby podawać sobie ręce.Dlatego, żeby się uśmiechać do siebie.Dlatego, żeby sobie przebaczać.”Ojj tak. W czasie tych świąt wiele można sobie wybaczyć, za wiele przeprosić. Są różne sytuacje, które mogłabym podać, ale wiadomo o co chodzi. :)Oj tak, święta Bożego Narodzenia to niesamowity czas. Każdy odczuwa je inaczej, a mimo to powstaje taka więź. Coś wspaniałego. :)Tak się dzisiaj zaczęłam zastanawiać nad tym, dlaczego Pan nie napisze swojej książki. Czytając tego bloga mam wrażenie, jakbym właśnie czytała kolejny rozdział jakiejś książki. :)Pozdrawiam serdecznie.Ania 🙂

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      Dziękuję Aniuniu za miłe przyjęcie przesłania, jakie chciałem przez tego posta skierować do czytających takie „moralitety”.Temat świąt jest niezwykle złożony. Bardzo różne potrzeby mają ludzie jeśli chodzi o przeżywanie tego, a i innych świąt także .Wczoraj po powrocie z Pasterki, słuchałem jeszcze przez godzinkę audycji nocnej PR, poświęconej samotności. W tym rozpaczliwego wołania jakiegoś ojca z Polski, kierowanego do syna w USA i do jego żony – już rozwiedzionych i żyjących w oddaleniu, o to aby sobie wybaczyli i powrócili do siebie.On sam wychowywał syna i nie tak sobie wyobrażał przyszłość swoja i przyszłość syna. Ktoś inny wychowany w tradycji rodzinnego przeżywania świąt, ze śpiewaniem kolęd włącznie opowiadał o swoich wrażeniach ,gdy we własnym domu zaproponował współne zaśpiewanie kolędy. Usłyszał: – coś ty dziadek, film leci ! Są wreszcie i ludzie żyjący formalnie we wspólnocie, ale samotni.Takie smutnawe refleksje nasuwają się w dniu tego radosnego przecież Święta.Miłego świętowania.

      Polubienie

  5. ~W.Z.z Rodziną pisze:

    CICHA NOC ŚWIĘTA NOC…. MINĘLA , MAMY ŚWIĘTA CHRYSTUSOWEJ NADZIEI ,BIORĘ WIĘC OPLATEK DO RĘKI I ŻYCZE WAM ,ABY BÓG ,KTÓRY OSTATNIO POTRZĄSNOL FINANSOWYM FUNDAMENTEM ŚWIATA.OCHRONIL OD ZACHWIANIA FUNDAMENTY WASZEGO SZCZĘŚCIA .ŻYCZĘ,BYŚCIE OTWIERAJĄC DRZWI SERCA SPOTKALI CHRYSTUSA W LUDZIACH BEZRADNYCH I ZALAMANYCH .ŻYCZĘ ZDROWIA I CUDOWNEJ ATMOSFERY MILOŚĆI I CIEPLA W WASZM DOMU ,ABY NIGDY WAŚNIE I SPORY NIE ZNISZCZYLY TEGO CO PIĘKNE CZYLI NADZIEI MILOŚCI I WIARY ŻE JUTO BĘDZIE LEPSZE.

    Polubienie

    • Tatul pisze:

      ~W.Z.Pięknie dziękujemy za piękne życzenia. Czytaliśmy je zaraz po napisaniu i towarzyszyły nam podczas świętowania. Wzajemnie życzymy, aby przesłanie od Nowonarodzonego płynące wprost od żłóbka pomagało nam lepiej żyć mimo zagrożeń jakie niesie współczesny świat.Pozdrawiamy serdecznie .

      Polubienie

  6. ~oresama pisze:

    Dla mnie święta Bożego Narodzenia to coroczna iluzja.W tym całym rozgardiaszu i szale zakupów zapominamy po co tak naprawdę są święta. Wszyscy na co dzień są dla siebie złośliwi, a później w ten jeden dzień udajemy jak to strasznie się kochamy. To obłudne i okropne.

    Polubienie

  7. ~marianna pisze:

    Święta nas zbliżają do siebie, czasami jest to milowy krok, czasami milimetr, i tylko od nas zależy czy następnym razem będziemy bliżej siebie, od nas zależy czy narodzi sie w nas Chrystus i my z radością poniesiemy Go innym. Zyczę wszystkim Bożej radości, a Pana świątecznie pozdrawiam.

    Polubienie

    • ~Tatul pisze:

      ~Brzozo, Pioęknymi,jak zwykle komentarzami wzbogacasz treść poruszanych tematów.Bardzo sobie cenię Twoja zaangażowaną obecność . Powiem przy okazji, że ci którzy ustnie komentują tresć bloga wyrażają podobne opinie.Prawda to, że już u Was po świętach. W 1984 r w Chicago, w drugi dzień świąt( po naszemu licząc) pracowałem przy remoncie mieszkania jekichś południowców. To miało o tyle znaczenie,że lubili ciepło w mieszkaniu. Na zewnątrz temperatura była bliska tegorocznej aurze Chicago, tj. ok. – 30 stopni Celsjusza.. Nic mi się nie stało. Była to pierwsza, 3-dniowa praca w trzecim miesiącu od przyjazdu. Następna przytrafiła mi się pod koniec stycznia – też parę dni, następna w lutym i dopiero od marca zacząłem pracować codziennie. To najtrudniejsze chyba święta i cały okres zimy w moim życiu. Było, minęło…My jeszcze dzisiaj świętujemy na zasadzie kolędowania. W kolejnym domu, wśród rodziny.Pozdrawiam poświatecznie.

      Polubienie

      • ~Brzoza pisze:

        Ciesze sie, ze moge jakos zaznaczyc swoja obecnosc wsrod ‚brzoz szumiacych” i Pana rodziny. Swieta mijaja, ale my mamy przed soba Nowy Rok- pelen tajemnicy, niespodzianek ( oby tylko milych!), uroku kazdej pory roku. My jeszcze troche swietujemy „po polsku”. Z przyjaciolmi, znajomymi, jutro kolezankami. Zdrowia, zdrowia i radosci! Raz jeszcze dla wszystkich!

        Polubienie

  8. misiamisia4@op.pl pisze:

    Jak zwykle nieco spóźniona, ale za to ze szczerymi życzeniami spokojnych Świąt, został wszak jeszcze jeden dzień… Tej miłości, tego przebaczenia i życzliwości dla innych życzę…

    Polubienie

    • Bez świąt? Oczywiście że nie! A cała ta oprawa czemuś służy. Czy konieczna, raczej nie, ale gdy wyprawiamy urodziny, to sprzątamy, pieczemy, dekorujemy, ładnie się ubieramy I oczekujemy na gości, a tu gość jest wyjątkowy. I to JEGO urodziny świętujemy wiec I oprawa musi być wyjątkowa! Córce mówię, że w ramach prezentu dla Jezusa robimy dobre uczynki I idziemy do kościoła, aby świętować jego urodziny, a ON widząc nasza obecność chce jakoś podziękować za przybycie I świętowanie, wiec wysyła Mikołaja z prezentami w ramach podziękowania – taka historia na potrzeby dziecka. W USA goście przybywający na urodziny w podziękowaniu dostają „goody bags” (woreczki z łakociami), a wiec prezenty, to takie „goody bags”

      Polubienie

  9. Reblogged this on Tatulowe opowieści i skomentował(a):

    Wspominam dawne teksty napisane w sezonie około świątecznym zastanawiając się co w nich zmienić, co dodać, a co wygumkować.
    Najczęściej korekty są zbędne, bo czas niewiele tu zmienia. Tradycje są utrwalone, a atmosfera rodzinnego domu nie do zastąpienia. To nas ciągnie do domu, do bliskich, do miejsc czasem dawno nie odwiedzanych. Jedziemy tam po nowe wrażenia i okresowe podładowanie akumulatorów, co jest niezbędne na czas dzielący nas od kolejnych świąt.
    Miłego świętowania

    Polubienie

  10. Martinus pisze:

    Mam nadzieję, że nie narażę się na zarzut obrazoburstwa, ale sądzę, że moglibyśmy żyć bez świąt. Coraz więcej ludzi udowadnia to własnym przykładem: traktują ten okres, jako dni wolne i wyjeżdżają sobie do ciepłych krajów, albo na narty, planują mały remoncik, albo nadrabianie różnych zaległości, znajdują szereg pretekstów oraz wymówek, by nie spotykać bliskich i nie wpakować się w nudne siedzenie przy stole, przed telewizorem, w niezręcznym milczeniu, bądź w atmosferze jeszcze bardziej niezręcznych rozmów, pełnych niewygodnych tematów. Moglibyśmy żyć bez Świąt Bożego Narodzenia, bo kilkanaście wieków temu ludzie bez nich żyli, zanim powstała tradycja ich obchodzenia – jakoś sobie radzili. Możliwe też wydaje się życie bez jakichkolwiek świąt – choć, przyznaję, co to za życie. Nie chodzi przecież tylko o to by żyć, ale żeby jakość życia była optymalna. A wyróżnianie pewnych okoliczności i nazywanie ich świętem, okraszanie rytuałami i ceremoniałem, sprawia, że życie staje się barwniejsze, urozmaicone, bogatsze. Człek ma szanse podkreślić wartości, które są dlań ważne, albo i najważniejsze. Z drugiej strony, co stoi na przeszkodzie, by podkreślać to w różnym czasie, w inny sposób, z większą dowolnością, kiedy po prostu najdzie nas ochota, albo wewnętrzna potrzeba. Jasne, że uzgadnianie wspólnego świętowania w określonym momencie gwarantuje szerszy oddźwięk, uwidocznia jak wielką grupę łączy dany kult, daje poczucie wspólnotowości, wzmacnia wrażenia… Jednak po prawdzie to swoista socjotechnika, wspólne manipulowanie swoimi reakcjami, samonakręcanie się, włączanie w korowód, który w zasadzie często bywa kieratem, gdzie osiołki kręcą się w kółko napędzając świąteczną maszynerię. Żeby było jasne: obchodzę święta i czerpię z tego radość, aczkolwiek pewnie mniejszą niż w latach dziecięctwa. Raz zdarzyło mi się świętować wyłącznie z żoną i w tym roku, z powodu pandemii sytuacja się powtórzy. Mimo iż nie ma presji na przygotowanie wyjątkowej oprawy, mimo że moglibyśmy urządzić sobie trzy niedziele z rzędu, to jednak świątecznych akcentów nie odpuściliśmy. Potrafię jednak wyobrazić sobie ich brak i spędzenie tego czasu, jak każdego innego wolnego. Człowiek jest zdolny przyzwyczaić się do nowych okoliczności; trudność polega na tym, że żyje wśród innych. Gdyby nagle wszyscy zaprzestali świętowania, pewnie byłoby łatwo zmienić nawyki. Natomiast, gdy ktoś chce zerwać z tradycją a widzi cudzą radość, czyjeś szczęście, udział innych w czymś wyjątkowym, to robi mu się przykro i ma poczucie straty. Można by wręcz zaryzykować stwierdzenie, że w trwaniu przy obchodach trzyma nas zazdrość.

    Polubione przez 1 osoba

    • Piękny i szeroko uzasadniony wywód, któremu trudno nie przyznać racji. Mam świadomość wielkiego zróżnicowania poglądów na ten temat, a czasy w jakich żyjemy jeszcze to potegują

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.