Czy odwiedzi mnie Święty Mikołaj?

Dzień przybycia długo oczekiwanego Gościa, to noc z 5 na 6 grudnia.

Przyjedzie? – Nie przyjedzie? – trwają odliczanki wszystkich dzieci w różnych stronach świata. Listy z prośbami zostały wysłane już dawno. Wiadomo, muszą być sprawdzone pod kątem naszych zasług. Wszyscy wiedzą, że cały proces, uczenie zwany logistyką musi trwać długo. Składa się na to zamawianie, pakowanie w ozdobne pudełka, wiązanie ślicznych kokardek, przyklejanie gwiazdeczek, no i transport do poszczególnych krajów, miast, wiosek, domów. A do tego jeszcze śniegu brak.
Św. Mikołaj musi chyba użyć innych środków transportu, a sanie odstawić na lepszy czas. Ja to wszystko rozumiem i dlatego staram się studzić Waszą niecierpliwość. Chcę poza tym dedykować Wam do przeczytania i przemyślenia List do Świętego Mikołaja pisany już dawno – popatrzcie, jak pożółkły jest papier – przez osoby będące w znacznie trudniejszej sytuacji niż moja.
Ja postanowiłem zrezygnować z moich, w pełni zasłużonych prezentów, na ich rzecz. Piszę o tym wcześniej, aby tam w Niebie zdążyli przepakować paczki i nanieść na nich nowe adresy.
A co Wy myślicie o moim pomyśle?
A oto i list: