Jak ci smutno – idź na cmentarz…

   Od młodzieńczych lat ciągnęło mnie do oglądania kościołów i cmentarzy.  Nie umiem tego wytłumaczyć. Byłem i jestem introwertykiem. Czy nastrój tych miejsc mnie urzekał, czy późniejsze zainteresowanie rzeźbą już wtedy się objawiało w ten sposób? Dość powiedzieć, że gdzie tylko byłem, to odwiedzałem również te obiekty. Sporo wspomnień związanych z tą wędrówką opowiadam znajomym i moim uczniom. Podczas pobytu w Szczecinie w 1965 r, dzięki mojej przemiłej kuzynce, opiekunce i przewodniczce Ali zwiedziłem również cmentarz, który mnie oszołomił swymi rozmiarami. Piękne, szerokie aleje, drzewa i zadbane trawniki przypominały park. Ala pokazała mi też poniemiecki budynek z czerwonej cegły, gdzie było, jeszcze „za Niemca”, krematorium. Wtedy jeszcze go nie używano, gdyż musiało jeszcze wiele czasu upłynąć, aby społeczeństwo zaakceptowało tę formę pochówku. Na końcu alei, wstydliwie skryte w zdziczałych już zaroślach, stały ułożone jedna przy drugiej płyty nagrobne zapisane pięknym gotykiem, należące do dawnych obywateli miasta Szczecin – Niemców. Gdy pomyślałem, że te piękne aleje wytyczono na grobach przedwojennych mieszkańców, z których usunięto te płyty nagrobne, to przeżyłem wstrząs. Oto uczyłem się historii w systemie pozaszkolnym, z życia.
W kolejnych latach przyszło mi przeżyć przyspieszoną edukację na przykładzie kirkutów – cmentarzy żydowskich, z których usuwano płyty nagrobne – macewy po to aby służyły nam, Polakom jako płyty chodnikowe i kamienie do ostrzenia kos – tzw. ostrzaki. Ba, nawet plac przykościelny w jakiejś prowincjonalnej miejscowości wyłożono tymi macewami, odwróconymi napisami w dół, aby nie szokować ludzi. Wszyscy z proboszczem włącznie wiedzieli o tym, i…?
To tylko kolejny przykład naszego  chrześcijańskiego stosunku do zmarłych przedstawicieli innych wyznań. A co się stało z ich cmentarzami? Czy ludzie mieszkający lub pracujący w domach wybudowanych na kirkutach odczuwają z tego powodu jakieś niepokoje? Myślą o tych, po szczątkach których, codziennie stąpają? A może myślą o nich w tych dniach,  kiedy odwiedzają wypielęgnowane groby swoich bliskich? Jeszcze jedno doświadczenie, tym razem ze Lwowa. Kilka lat temu byłem tam z wycieczką i obowiązkowo odwiedziliśmy Cmentarz Łyczakowski i Cmentarz Orląt. Nasza przewspaniała przewodniczka – Polka, którą słyszałem później w roli korespondenta radia w czasie pomarańczowej rewolucji – opowiedziała nam prawdziwą historię tego miejsca. Walka polskich patriotów i katolików o ocalenie cmentarza, na którym radzieccy przyjaciele urządzili wysypisko śmieci, to materiał na scenariusz filmowy. Mieszkający tam Polacy wynosili te śmieci w plecakach, walizach i w czym się tylko dało, i to w konspiracyjny sposób. Mieszkając u Polki pracującej jako położna w jednym ze szpitali lwowskich, przegadaliśmy niemal w całości dwie noce wypytując o tamte czasy i przeżycia Polaków, którym trudno było wtedy być Polakami. To kolejna lekcja historii z życia.

   Teraz, dla odmiany scenka z naszego, tym razem cmentarza. Kilka lat temu w czynie społecznym usuwaliśmy z cmentarza sporych rozmiarów pryzmę śmieci usypaną przez nas samych, na zaniedbanej i nie odwiedzanej jego części. Nikt nie wiedział kiedy ta piramida urosła. Wszyscy wiedzieli z czego była usypana. To ludzie porządkujący groby swoich bliskich mieli wygodę, bo sprzątając groby swoich krewnych – śmieci wysypywali na groby innych. Trudno było nabierać na łopatę śmieci cmentarne, bo to i resztki wieńców i zniczy, ale kolejnego szoku doznałem, gdy wyszarpałem ze śmieci coś, co mi nie pozwalało zagłębić łopaty w pryzmę. Ze zgrozą dostrzegłem, że są to… czarne rajstopy, w których grzechotały kości nóg jakiejś zmarłej. Pokazałem znalezisko ludziom pracującym obok z pytaniem: – Jak można było kopiąc grobowiec na miejscu jakiegoś zapomnianego grobu nie pozostawić tych szczątków tam, gdzie leżały, tylko wyrzucić na stertę śmieci? Poprosiliśmy naszego kościelnego o zabezpieczenie tych szczątków i pogrzebanie ich w cmentarnej ziemi przy okazji kopania jakiegoś kolejnego grobu. Tacy jesteśmy. Przeżywamy odejście bliskich. Modlimy się za nich i nawet do nich. Czynimy z cmentarzy nie tylko miejsce okazjonalnych odwiedzin, ale również cel codziennych wędrówek i spacerów, a równocześnie stać  nas na kradzież kwiatów, albo zniczy z grobów, czy też metalowych ozdób z grobowców. Przytoczone przykłady sporo mówią o tym jacy właściwie jesteśmy i nie jest to obraz satysfakcjonujący zwolenników nowej polityki historycznej.

   Dla poprawy nastroju historyjka z ubiegłego roku mająca związek z tytułem opowiadanka. Wieczorem, tak jak od zawsze czynimy to w naszej rodzinie, wybraliśmy się z żoną na wieczorne odwiedziny zmarłych leżących na naszym parafialnym cmentarzu. Nastrój wieczoru nie da się porównać z niczym innym. Blask dochodzący od kolorowych zniczów pozwala rozpoznawać mijanych ludzi niemal w ostatniej chwili. Sporo znajomych, w tym i młodzieży pozdrawiającej swoich belfrów. Spacerujemy powoli, przystając – z roku na rok coraz częściej – przy tych co odeszli, aby zmówić modlitwę. Wreszcie wracamy w kierunku głównej alei. Przystajemy jeszcze raz przy grobowcu moich Rodziców. Widzę przy nim jakieś dwie młode kobiety. Modlą się. Czekamy chwilkę. Widzę znak krzyża czyniony na zakończenie modlitwy i…
– Dobry wieczór. Państwo mnie nie poznają? Magda jestem. Jako dziecko mieszkałam z rodzicami u pańskich rodziców. Na panią Marysię mówiłam babciu. Przyjechałam z koleżanką w tym wyjątkowym dniu, aby się pomodlić na grobie babci. Teraz rozpoznaję w niej Magdę jako byłą moją uczennicę. Idziemy wspólnie w kierunku wyjścia. Pytam:
– Co słychać?
– Oj sporo słychać. – Odpowiada.  Rodzice rozjechali się po Europie za pracą. Siostra wyszła za mąż i ma małe dziecko. Mieszkam zupełnie sama.
– Taka piękna dziewczyna jest sama? – pytam.
Tak wyszło.
A gdzie pracujesz? – pytam.
– Jestem pielęgniarką w domu opieki – odpowiada.
– To trudną masz pracę – mówię.
Nie wyobrażam sobie innej. Jestem bardzo zadowolona z pracy – mówi. Mam coraz więcej wspólnego z opieką zdrowotną, bo sama zachorowałam. Ziarnica. Rok leczenia. Radio i chemoterapia pomogły. Włoski mi wyszły, ale odrosły już nowe, nawet ładniejsze, bo się kręcą. O proszę – pokazuje ładną fryzurkę. Teraz jestem już w czasie remisji. A sama jestem z tego powodu, że mój narzeczony zostawił mnie, jak się dowiedział o mojej chorobie. Ale nie skarżę się i nie płaczę. Lepiej, że się tak stało niż miałoby to później ważyć na naszych losach…
Byłem oszołomiony. Żona też miała podobne odczucia. Ile można się dowiedzieć o życiu w ciągu kilkunastominutowej rozmowy? O ludziach także. To przecież młoda dziewczyna i tyle już przeżyła, a jaka postawa? Jakie doświadczenie ma już za sobą? Opowiedziałem o tym spotkaniu wielu osobom. Wykorzystałem nauki płynące z tego spotkania na lekcjach wychowawczych. Sam sporo się nauczyłem. Wtedy jeszcze nawet się nie domyślałem tego, że dokładnie za rok po przygodzie, jaką przeżyła Magda ja sam powędruję korytarzami tego samego szpitala, szukając ratunku dla swojego zdrowia. Opisałem to w poście „Rodzina”.

Wędrując po cmentarzu możemy wspominać, ale i uczyć się zarazem. Warto poddać się refleksyjnym nastrojom. Miłego spacerowania i głębokich refleksji życzę. Ja też wybiorę się na wieczorne „myślenice”. Jak co roku. Może się tam spotkamy…

 

 

 

17 uwag do wpisu “Jak ci smutno – idź na cmentarz…

  1. ~Brzoza pisze:

    Uwielbiam cmentarze. Kiedys tez o nich pisalam. To tam zawsze „odwiedzalam ” bliskich i przyjaciol. Ja do nich chodzilam, modlilam sie, rozmawialam z nimi. Pod brzozami oczywiscie. W moim rodzinnym miescie jest kilka cmentarzy. Jeden zydowski- zapomniany, na ktorym robilam zdjecia. Sa tam groby z powstania styczniowego. Cmentarz ten byl opuszczony i zaniedbany. W jednej jego czesci-chowali tam ludzi zmarlych na cholere. Dzisiaj jezdza po nich auta, bo zbudowali tam ruchliwa ulice. Drugi „stary”, gdzie lezy moja babcia z jej malymi coreczkami. No i nowy- tam tez mam rodzine. Cmentarze to szczegolne miejsca. W Krakowie na nowym cmentarzu zydowskim znalazlam mojego profesora. Ulubionego, od lit. obcej, filologa. Szukalam go dwa dni. I przyjechalam do Krakowa specjalnie do niego! Kiedy juz zrezygnowana chcialam odejsc- poprosilam o znak … Jedno z moich dzieci usiadlo zmeczone przy grobie …mojego profesora! Zostawilam kwiaty- zwyczajem katolickim i kamienie- zwyczajem zydowskim. Bylam naprawde szczesliwa. Zrobilam zdjecie, aby trafic tam nastepnym razem bez problemu. We Lwowie nie bylam, ale bardzo chcialam. Znam Lwow z opowiesci cioci, ktora tam mieszkala przed wojna. Znam Lwow z mojej pracy z socjologii. A kasety z piosenkami „lwowskich batiarow” zakupilam juz dawno. Cmentarze maja moc. Daja spokoj i sile. Odpoczynek po calym dniu. I tak jak Pan napisal mozna tam wiele sie dowiedziec o zyciu zywych. Bo przeciez spotkanie z uczennica, to nic innego jak powrot do przeszlosci. A takze przedstawienie czasu obecnego. Wszystko jest po cos. Kazde spotkanie, kazda rozmowa, kazdy napisany czy przeczytany tekst. Nic nie dzieje sie bez przyczyny. Cmentarze sa szczegolne w swej ciszy. I tylko bardzo szkoda, ze ludzie pomietaja o zmarlych czesto tylko dwa dni w roku. Ja Dzien Wszystkich Swietych nazywam Dniem Radosci, Czasem Skupienia, Chwilami Zadumy i Spotkania. Te szczegolne dni pozwalaja nam pamietac, ze nie odchodzimy na zawsze. Bo przeciez za zamknietymi teraz dla nas drzwiami sa nasi bliscy, znajomi i przyjaciele. A nam tez kiedys bedzie dane te drzwi otworzyc. Mam nadzieje, ze nie zanudzilam Pana. Poruszyl Pan temat bardzo aktualny. Teraz wypada czekac na innych, ktorzy beda chcieli podzielic sie wlasnymi spostrzezeniami. A ja tutaj oczywiscie bede wstepowala jako gosc „brzozowy”.

    Polubienie

  2. ~Agnieszka Ceglarska-Pietrek. pisze:

    Dobry wieczór Panie Czesławie .Kolejny Pana temat to samo setno Jak Ci smutno idz na cmentarz.Muszę przyznać że od najmłodszych lat bardzo lubiałam chodzić na cmentarz .To miejsce w którym panuje spokój i zaduma , gdzie czas biegniepomalu .Dla mnie osobiście cmentarz to miejsce dla którego należy się szacunek . Będąc na cmentarzu uważam że należy się tu zachować z powagą.Dlatego w tym miejscu przytoczę smutną historię ale prawdziwą:Będąc na jednym ze cmentarzy gdzie mieszkam to co widzę przeraża mie ,patrzę i co widzę grupę młodzieży pijącą piwo i do tego jak by było mało urządzającą sobie w tym miejscu śmiechy i przekleństwa .Pomyślałam sobie co za brak szacunku i powagi dla tego miejsca ,ale nic nie poradzimy na to w nie ktorych przypadkch wina rodziców .Moim zdaniem to rodzic powinien wpajać wiedze jak nleży zachować się na cmentarzu .Ale są i tacy co idą na cmentarz by ukrać lub zniszczyć a nie pomodlić się .Dlatego dla mnie jest to nie do pomyślenia jak można coś ukraść na cmentarzu i zniszczyć. Na koniec mojej wypowiedzi za apeluję zachowujmy się na cmentarzu z powagą i szacunkiem a napewno nasza obecnoś tam pozwoli skupić się nad tym że kiedyś sami będziemy spoczywać na tym miejscu jakim jest Cmentarz….

    Polubienie

  3. ~Malgosia pisze:

    Trzeba się pomodlić za tę kobietę, symbolicznie – bardzo chciałabym, aby mnie nigdy taki los nie spotkał. U nas zupełnie inny nastrój, ale tęsknię za tym polskim, za Wami. Będę duchem na naszym stałym miejscu, bez futra i fryzury, zatapiając palce w wosk tych starych, pięknych w formie zniczy.

    Polubienie

  4. ~Tatul pisze:

    ~BrzozaAgnieszkaMałgosia – Bardzo dziękuję za komentarze wzbogacające treść mojego posta. To podnosi jego wartość bo skłania do refleksji, o jakie łatwo w tych dniach. Każdy przecież ma swoją opowieść związaną z tym szczególnym miejscem jakim jest cmentarz.

    Polubienie

  5. ~uczennica2b(to będzie mój stały nick) pisze:

    Ładnie to brzmi „kiedy Ci smutno idź na cmentarz.Dobrze ,że mamy takie świeto wówczas każdy z nas może zmusić się do refleksji na temat życia…tak kruchego życia.Najważniejsze to żeby nie zapominać o tych którzy odeszli…lecz czy można zapomnieć o ukochanej babci czy dzadku.Nie każdy potrafi..Ale nie wiem czy to święto jest tak rzeczywiście skupiająće się na modlitwie….ilu pójdzie jutro na cmentarz żeby się „pokazać”strojem,swoją osobą porozmawić poprzechwalać się rodzinie…albo zorganizować „konkurs”na najładniejszy i najbogatszy grób.A tu nie na tym sprawa polega.Nie liczy się ilość zniczy czy kwiatów.A refleksja .To pora na zastanowienie się nad swoim życiem,które dziś jest a jutro może go już nie być,więc lepiej teraz zastanowić się nad swoim postępowaniem żeby potem nie było na to za późno.Trzeba zawsze być „gotowym”.Dlatego jutro niech każdy z nas skupi się Nie na żywych ,bo ich mamy na codzień ,a na tych których już nie ma i nie będzie.Więc jutro bądźmy sobą ,bądzmy myślami ze zamrłymi.Niech żaden grób nie pozostanie jutro bez Pamięci.

    Polubienie

  6. ~Wiolcia pisze:

    mam nadzieje ze spotkam sie z Panem na maszym cmentarzu w jutrzejszym tak waznym dniu podczas nocnego spaceru. Rowniez bardzo lubie wtedy pospacerowac na tym miejscu gdyz jesy ona takie szczegolne. Serdeczne pozdrowienia dla pana i żony

    Polubienie

  7. ~Wiolcia pisze:

    zgadzam sie z komentarzem kolezanki z kl 2 b jak czesto widzimy groby na codzien zaniedbane o ktorych nikt nie pamieta dopiero gdy nadchodzi dzien 1 listopada te groby sa wyczyszczone widnieja na nich kwiaty znicze i w dzien Zmarlych przychodzi nad ten grob rodzina ktora nie skupia sie na modlitwie refleksji lecz na tym czy dobrze wygladaja czy sa zauwazeni przez innych. Zraza mnie tez jak zauwazylam kiedys stojace nad grobem ( jak przypuszczam rodzenstwo) klucace sie o nie sprawiedliwy podzial majatku. To nie czas i miejsce na takie sprawy. Ci ludzie powinni sie zajac modlitwa nad dusza matki a nie na wypominkach. W tym roku bedzie to pierwsze sw. zmarlych na ktorym bede nad grobem dziadka ktory zmarl w ubieglym roku w listopadzie bede podlic sie do Boga za jego dusze. Polecam to rowniez innym zeby modlili sie za swoich najblizszych gdyz jest im nasze wstawiennictwo potrzebne.

    Polubienie

  8. ~Tatul pisze:

    ~~uczennica 2b~~Wiolcia; ~Bardzo dziękuję za komentarze. Tak jest jak piszecie.Ludzie bardzo różnią się w odczuwaniu, a jeszcze bardziej w wyrażaniu swoich uczuć. Cóż na to począć. Może tak byli wychowywani. Takie wzorce przejeli od poprzednich pokoleń i uważają to za normalne. Często ” wrażołki” jak my są przez nich lekceważeni.Bardzo wielu ludzi stosuje zasadę : „Umarł król – niech żyje król !”. Coś mija , pojawia się coś nowego, i życie toczy się dalej. Pozdawiam serdecznie

    Polubienie

  9. ~Eve pisze:

    Cmentarz – miejsce budzące nie raz grozę, powodujące przypływ wspomnień i melancholii. Widzę jednak ostatnio bardzo niepokojące mnie zjawisko: cmentarz to jest w pewien sposób miejsce piękne, pomniki, często zabytkowe, misternie rzeźbione anioły… ale jest to też miejsce święte, miejsce wymagające szacunku do zmarłych, do ludzi. W ubiegłym roku kiedy to przemierzałam wieczorem aleje cmentarne zauważyłam grupę ludzi, którzy idąc przez cmentarz przeklinali i palili papierosy, pomyślałam, że takie zachowanie to gdzieś do baru a nie na cmentarzu. Dobrze, że jest taki dzień, w którym idziemy na cmentarz, w którym idziemy wszyscy. Modlitwa w ten dzień to pomoc dla zmarłych. Pójście na cmentarz w taki dzień to pewna refleksja, że to przemija…

    Polubienie

  10. ~Dorinka pisze:

    Dawno tu nie byłam. A wiadomo odpowiedź na to czy warto zaglądać tu częściej zawiera się w tym, że zaglądam i zaglądać jeszcze będę. W kwestii historii nie będę zabierać głosu. Myślę, ze wypowiedzi jest bardzo wiele, a każdy punkt widzenia jest inny. Przypomina mi się jak nauczyciel mówił o tym, że kiedyś Polacy z Żydami żyli i było dobrze. No i już to zdanie samo przez się mówi. Każdy kraj się w gruncie rzeczy uogólniając wybiela. Jeden bardziej drugi mniej. To co pan odnalazł jest niepojęte. Dla mnie nigdy nie było pojęte, jak można nie szanować szczątków ludzkich. Jak można nie szanować grobów, ale tak jest i niewiele mogę zmienić, ale wiadomo okazje zawsze są. Nie wiem co ludzie myślą w momencie kiedy coś takiego robią, jak może im to sprawiać przyjemność, przecież wbrew swojej woli tego nie robią. Nie wiem też jaki to może być brak szacunku i autorytetów. Już teraz nawet się na to tak nie burzę, to wszystko staję się takie przeciętne, jak chleb powszedni, ale to nie zmienia faktu, że jakoś by to zmienić można było. Tylko jak? Do ludzi mało co trafia… Ale zmieniając pojedyncze jednostki, można zmienić bardzo wiele. To nieludzkie, żeby porzucić ludzie szczątki do śmieci. Mówi pan o historii, tylko że właściwie przecież to dzieje się dzisiaj. No nie wiem czy miał pan okazje, ale zapewne miał usłyszeć co robi się z dziećmi po aborcji… Sama aborcja jest straszna.. Ludzie, którzy nie posiadają człowieczeństwa, mogą tylko to świadomie popierać i wykonywać. A może by pan o tym popisał? Na czym to polega, bo przecież nadal wiele osób nie wie… Jak wyrywa się dzieciom nóżki. Jak te dzieci cierpią… no i na tym kończę bardzo zeszłam z tematu, ale ja to tak mam, bo za dużo rzeczy o których chciałabym napisać i poruszyć i to tak się przypomina i gromadzi. Pozdrawiam i życzę głębokich przemyśleń jutrzejszego dnia. Hehe a to, że licealiści pławią się w lenistwie to panu zapamiętam.

    Polubienie

  11. ~Dorinka pisze:

    Zapomniałam o najważniejszym. Dziewczyna o której pan opowiadał jest po prostu wielka, to jak sobie poradziła jest niesamowita:-) Tego chyba nie da się zamknąć w jednym zdaniu. Pozdrawiam ponownie:).A co tam pan dodał do mojej dojrzałości. Hm to nie jest tak do końca dobrze, ojć bo się znowu rozpiszę, pozdrawiam:)

    Polubienie

  12. ~Wiesia z pisze:

    nadeszly dni zadumy nad sęsem zycia i przemijaniem ,wszystko tak szybko biegnie .Kiedyś przeczytalam tak napis ,,przechodniu stań pomyśl i wspomnij tych co tu spoczywają,, .Smutne ale prawdziwe, to w tych dniach szczególnie nastraja mrok cisza i szelest liści pod stopami ,smutne glówki aniolków na maleńkich grobach .Spotkamy się jak co roku wieczorem przy grobach naszych bliskich zamyśleni ,zadumani .

    Polubienie

  13. ~rodak pisze:

    Będąc na jednym z cmentarzy przeczytałem napis na nagrobku, który wydał mi się niebanalny i prawdziwy: „To co mnie spotkało to i was nie minie, ja jestem już u siebie w domu, wy jeszcze w gościnie”. pozdrawiam – Rodak ze Szczecina

    Polubienie

  14. anna.rybarczyk@onet.eu pisze:

    Dzień dobry po długim czasie :)Przeczytałam tę notkę. I postaram się przeczytać kolejne, ale to już mi trochę zajmie. Długo już nie komentowałam, bo byłam u babci. Dziadek wylądował w szpitalu, więc nie chciałam, żeby była sama, także zostałam u niej na 2 tygodnie. Dlatego też w tym roku 1. i 2. listopada spędziłam tam. Nie byłam na grobach moich najbliższych, byłam tylko na tych, których znała babcia. Ja nie miałam okazji nigdy tych ludzi poznać, ale z opowieści babci dużo się o nich dowiedziałam.I niedaleko mojej miejscowości są cmentarze poniemieckie, pożydowskie. Nikt o nie nie dba – niestety. Płyty nagrobne wykradzione. Byłam tam jakiś miesiąc temu. Czasami jeździmy z rodzicami i sąsiadami w takie miejsca i je sprzątamy. Ludzie z tych cmentarzy urządzają sobie miejsca do picia, a nawet i ćpania. Jest to szokujące, ale niestety prawdziwe. A miejsca te mają niesamowitą aurę w sobie. Szczerze mówiąc, nawet ciężko to opisać.Zaszokowała mnie Pana opowieść o wykopanych wśród śmieci szczątkach. Czasami się zastanawiam, czy tacy ludzie, co to robią mają jakiekolwiek uczucia. Bo nikt by nie chciał, żeby coś takiego stało się ze szczątkami jego bliskich.Na razie na tym kończę i postaram się jak najszybciej przeczytać kolejne notki.Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekenduAnia 🙂

    Polubienie

  15. Reblogged this on Tatulowe opowieści i skomentował(a):

    Minęło 11 lat od czasu kiedy opisałem te wspomnienia, refleksje i przemyślenia. To kawał czasu, który wiele zmienił w sposobach świętowania Dnia Zmarłych. My sami też jesteśmy już w innym miejscu naszej osi życia. Wspominając czas przeszły, coraz częściej spoglądamy w przód. Jak to z nami będzie?

    Polubienie

  16. Piotr Czek pisze:

    Też bardzo lubię odwiedzać cmentarze. Gdy odwiedzam swą rodzinną miejscowość Augustów, za każdym razem znajduję czas na dłuższy spacer po cmentarzu. Przystaję przy grobach krewnych, znajomych, kolegów. Tych jest już niestety więcej na cmentarzu, niż można spotkać na ulicach miasta. Jest okazja powspominać dawne, wspólne przeżyte chwile, zastanowić się nad kruchością naszego życia, nad marnością tego świata.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.