Nie wystarczy umieć pracować, trzeba jeszcze pracować…

Dzisiaj przypomnienie pewnego incydentu z mojej szkoły.
Uczennica klasy pierwszej ZSZ w zawodzie sprzedawca, bardzo dużo mówiąca i to bez należytej refleksji nad formą i treścią wypowiedzi, dowiedziała się od koleżanki, w trakcie lekcji o tym, że została zwolniona z pracy w miejscu odbywania praktycznej nauki zawodu. Przyczyną było spóźnianie się na praktykę w lokaliku, położonym w rynku naszego miasta. Trochę ją to zdziwiło, ale na krótko.
Jak to spóźnia się?, zapytała koleżankę. Zawsze jestem na czas. Co on p…? Jak tam pójdę, k… to mu powiem co o nim myślę! Jak mu k… p…lę to zobaczy!
 

Zrobiło się cicho, jak makiem zasiał. Potok rynsztokowych słów wygłoszonych, a właściwie niemal wykrzyczanych w obecności całej klasy i mnie – sędziwego już człowieka, zaparł dech wszystkim obecnym na sali. Nie dlatego, że nie znali tych słów, tylko, że to wobec nauczyciela i tak spontanicznie i bez ogródek. Lekcja została przerwana i nie było sensu jej kontynuować, jakby nic się nie stało. Nie było też sensu karać dziewczyny, czy też wypraszać jej z sali. Postanowiłem wykorzystać tzw. sytuację pedagogiczną z pożytkiem dla tego biedactwa i pozostałych. Zacząłem rozmawiać z nią na temat pracy i potrzeby budowania w niej swojego wizerunku dobrego, lojalnego pracownika. To ze względu na opinię, jaka za nami pójdzie i dotrze – jeśli nie w oficjalnych dokumentach, to w postaci szeptanej, do każdego nowego miejsca pracy. Używałem przy tym argumentów wynikających z bogatych doświadczeń własnego życia. Cytowałem przysłowia w rodzaju: szanuj szefa swego, możesz mieć gorszego oraz pokorne ciele dwie matki ssie czy takie oto, że: psa merdającego ogonem nikt nie bije. Wszystko po to, aby wybić ją z transu i jakoś naprowadzić na zdroworozsądkowy sposób myślenia. Cały czas utrzymywałem świadomie lekki ton przekomarzania raczej niż łajania, czy pouczania. Ona jeszcze nie opadła z nerwów i powtarzała, że… jak tam pójdzie, to mu k… powie. Przeszedłem na argumentację z punktu widzenia szefa, jakim byłem przez wiele lat. Zatrudniałem dziesiątki uczniów, takich jak ona, do praktycznej nauki zawodu w spółdzielczych sklepach, restauracjach, zakładach usługowych, czy w piekarni. Z każdym z nich, w obecności rodzica, rozmawiałem przed podpisaniem umowy o swoich oczekiwaniach wobec ucznia i przyszłego pracownika. Byłem także szefem setek pracowników, ale takiego ucznia ani pracownika jak ona nie spotkałem.
– Z tego co tu prezentujesz – powiedziałem, to zapewniam cię, że na pewno nie miałabyś u mnie szans na zatrudnienie. To też nie pomogło. Poradziłem już ostatecznie:
Jedź do domu, porozmawiaj z mamą czy tatą i razem zdecydujcie co dalej. Nie rób głupstw. Przecież nie dostałaś jeszcze na piśmie decyzji o zwolnieniu, a zwolnienie z praktyki, to jednocześnie utrata szansy na naukę w zawodówce. Co z sobą poczniesz teraz? Do jakiej szkoły cię przyjmą? – zapytałem.
Dzwonek przerwał tę specyficzną rozmowę o pracy z niecierpliwym uczniem – dzieckiem jeszcze, które pod wpływem impulsu było skłonne podejmować akcję w obronie swoich racji, ale w sposób szkodzący jej samej. Robiłem – jak staram się to teraz pokazać, co tylko mogłem, aby uspokoić ją i podpowiedzieć ze swojego doświadczenia jakieś rozwiązanie korzystne dla niej. Zawsze było mi żal tych dzieci, które w wieku 15 lat stają się małoletnimi pracownikami, związanymi umową o praktyczną naukę zawodu z prowadzącymi zakłady produkcyjne, usługowe czy handlowe mistrzami rzemiosła. Ci mistrzowie nie zawsze zasługują jednak na miano MISTRZÓW. Mimo, że mają formalne przygotowanie pedagogiczne do szkolenia uczniów w zawodzie, to często traktują ich jak bezpłatną siłę roboczą i sposób na szybkie wzbogacenie się. Eksploatują te dzieci ponad miarę łamiąc zasady prawa pracy i ogólnoludzkie zasady przyzwoitości. Uczeń nie zgłasza zwykle sprzeciwu, bo jest zastraszany zwolnieniem z praktyki, a to oznacza zmarnowanie roku – jeśli tylko na tym się to zakończy.
Dorośli pracownicy mogą skarżyć do sądu pracodawców z powodu tzw. mobbingu, a młodociani i ich rodzice milczą, aby nie popaść w kłopoty. Młodzież z liceów i techników pławi się w lenistwie i próżniactwie żyjąc pod płaszczykiem ochronnym troskliwych rodziców, gdy ich rówieśnicy, ciężko pracując, uczą się tzw, życia na własnej skórze.
Odkąd uczę w ZSE byłem wychowawcą uczniów wszelkich możliwych zawodów. Pomagałem moim wychowankom przetrwać ten napór przykrych doświadczeń i dostrzegać pomimo wszystko pozytywy w tej formie kształcenia. Przystosowanie się do wymogów – początkowo ciężkich do zaakceptowania dla dziecka – procentuje w końcu ułożeniem sobie poprawnych stosunków nawet z toksycznym szefem. Doświadczenie zdobyte przez fizyczne wykonywanie zawodu i uczestniczenie we wszystkim, co się dzieje w obcowaniu z klientem, to podstawy późniejszego mistrzostwa w zawodzie. Ta forma kształcenia w zawodzie przetrwała  niezmieniona prawie od średniowiecza. Gdyby mnie pytano o przyszłość szkolenia zawodowego w Polsce to doradzałbym, aby ona tak właśnie była organizowana – pod warunkiem zwiększenia nadzoru nad ochroną pracy młodocianych, oczywiście. Znam już bardzo dużą grupę młodych ludzi, którzy przeszli taką drogę i są cenionymi fachowcami w swoich zawodach. Często prowadzą dobrze prosperujące własne warsztaty. Otwarcie granic uczyniło z  absolwentów szkół zawodowych bardzo poszukiwaną w kraju i za granicą grupę ludzi radzącą sobie doskonale w znalezieniu miejsca dla siebie i układaniu sobie życia lepiej niż sfrustrowani absolwenci różnych płatnych kierunków niby studiów.

Przypadek, który opisuję miał szczęśliwe zakończenie. Zaraz po lekcji wychowawczyni tej uczennicy – dziwnym trafem już poinformowana o sprawie – zapytała mnie o szczegóły tego incydentu. Opowiedziałem pokrótce treść całego zdarzenia, z prośbą o osobiste zainteresowanie sprawą, gdyż w tej klasie – przy okazji niejako – podobny problem z szefem zgłosił również inny uczeń. Po trzech dniach zapytałem na korytarzu tamtą dziewczynę o sposób rozwiązania problemu, jak i o rezultat. Odpowiedziała, że postąpiła tak, jak jej podpowiadałem. Rozmowa z szefem przeprowadzona na spokojnie przyniosła wyjaśnienie problemów z dojazdem i spóźnień. Zamiar zwolnienia jej z praktyki zrzucony został na karb braku zrozumienia słów szefa przez koleżankę, która tę wiadomość przyniosła do szkoły.
Wulgarny pyskacz, jak ją nazwałem, w całkiem zgrabnej formie, przeprosił za swoje niegrzeczne zachowanie z zapewnieniem, że nigdy więcej. Chłopak odszedł do innej szkoły pozostając przy swojej opinii, że nie ma już głupszych szefów od jego mistrza. Czy sprawiedliwy ten osąd? Czy znajdzie w nowym miejscu lepszego opiekuna i nauczyciela? Dobrze, że szybko podjął decyzję. Może w innym miejscu bardziej mu się poszczęści? To jeszcze dzieci. Zbierają swoje pierwsze doświadczenia jak niezasłużone razy. Jest im ciężko to zaakceptować. Trzeba im pomagać w znalezieniu swego miejsca w życiu.

Tak oto zamiast o sobie napisałem o problemie szkolnym. Czy płynie z niego jakaś nauka?

150 uwag do wpisu “Nie wystarczy umieć pracować, trzeba jeszcze pracować…

  1. Reblogged this on Tatulowe opowieści i skomentował(a):

    Strajk nauczycieli wciąż jeszcze wisi nad naszymi szkołami, a że to pora egzaminów dla gimnazjalistów wiec jest bardzo nerwowo. Padają niepotrzebne słowa, zarzuty i oskarżenia, co nie ułatwia rozmów i szukania kompromisu.
    W takim właśnie czasie chcę przypomnieć incydent ze szkoły, w której pracowałem.
    Tytuł odnosi się nie tylko do uczniów zawodu, ale jeszcze bardziej do nauczycieli. Oni kochają to, co robią, ale aby z tego był pożytek, to muszą pracować i znajdować w tej pracy to, co im konieczne, aby godnie żyć i służyć uczniom, ich rodzinom i Polsce

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.