Suplement do postu „Kuba”

   Znaczna część rozmowy z Kubą, którą tu zaprezentowałem, dotyczyła różnych aspektów wykorzystania ognia przez człowieka pierwotnego. Otóż w „Polityce” z dnia 19.07.2008 (najnowsza), znalazłem artykuł „Homo od kuchni”, omawiający tę właśnie kwestię jako czynnik uczłowieczania naszych przodków. Polecając zainteresowanym ten materiał chciałem zwrócic uwagę na głoszoną tam tezę, z której wynika, że „wykorzystanie ognia do przygotowania posiłków otworzyło przed ludźmi nowe rezerwuary dotychczas niejadalnych zasobów odżywczych (takich jak rozmaite rośliny bulwiaste, kasawa czy amerykański ziemniak), umożliwiło konserwację żywności (wędzenie) i znacznie ułatwiło proces żucia i trawienia. Przejście na dietę gotowaną (bądź pieczoną) pozwoliło z czasem ludziom na zmniejszenie rozmiarów naszego żołądka i długości jelit ponieważ trawienie wymagało mniej energii i pokarm był bogatszy kalorycznie”. Dalej znajdziemy wyjaśnienie wpływu zmienionej diety na wielkość głowy, szczęk, objętości mózgu itp. Znajdziemy tam wreszcie taką informację: „kuchnią – jak można przypuszczać – zajmowały się słabsze i mniejsze od mężczyzn kobiety i wraz z nastaniem epoki gotowania były one narażone na rabunek wałęsających się po okolicy leniwych mężczyzn, którym nie chciało się gotować. Obowiązek ich ochrony wziąć na siebie musieli ich „mężowie”, co doprowadziło do znacznego zwiększenia więzi rodzinnych.”

   Uzupełniam tamtą rozmowę z Kubą o ten wątek wyników naukowych badań nad ewolucją istoty ludzkiej, aby pokazać, jak byliśmy blisko stanowiska najwyższych autorytetów poszukujących odpowiedzi na nurtujące nas problemy egzystencjalne.

   Czy zatem dobrze zrobił ten hominid, którego przedstawicielem był nasz przodek Homo erectus biorąc „kobietę za… itd.? Ja uważam, że tak. Kuba nie wypowiedział się w tym temacie. A Państwo co sądzicie o tym?